10.10.2015 – spotkanie z M. Dziędzielem, L. Piskorzem i J. Trelą

Bohaterowie krakowskiego wieczoru klubowego w czasach przedstudenckich zmagali się z naleciałościami regionalnymi: Marian Dziędziel – z silnym akcentem śląskim, Leszek Piskorz – z akcentem krakowskim, a Jerzy Trela – z akcentem zbliżonym do góralskiego. Zostało to zauważone podczas egzaminów wstępnych do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie.

Marian Dziędziel recytował przed uczelnianą komisją m.in. „Bagnet na broń” Władysława Broniewskiego. Jeden z profesorów upewniał się, czy adept zawodu aktorskiego poradzi sobie ze zwalczeniem akcentu śląskiego. „Nauczy się pan?” – zapytał, na co Dziędziel odparł: „Ja, nauczę się”. Szkołę aktorską skończył przy dużym wsparciu Jerzego Treli, który budował jego osobowość od I roku studiów.

Jerzy Trela zapanował w czasie egzaminu nad naleciałościami gwarowymi i dostał się do PWST w Krakowie z drugą lokatą (najlepszy okazał się Leszek Teleszyński). Miał wówczas 23 lata, dlatego szybko przylgnął do niego przydomek „Tatuś”, wymyślony przez Leszka Piskorza. Przezwisko to stało się jeszcze bardziej uprawnione, gdy na II roku studiów Treli urodził się syn.

Leszek Piskorz zdążył przygotować na egzamin wstępny do szkoły aktorskiej jedynie cztery teksty, choć wymagano ośmiu. Gdy recytował ostatni z przygotowanych utworów – „Sokratesa tańczącego” Juliana Tuwima – komisja podziękowała mu za recytację. Był pewny, że zostanie przyjęty. Na przeszkodzie stanął jednak akcent krakowski. Po niezdanym egzaminie Piskorz zatrudnił się w teatrze jako maszynista i pod okiem aktorów szlifował swoje umiejętności warsztatowe. Egzamin do szkoły krakowskiej zdał rok później.

Marian Dziędziel, Leszek Piskorz i Jerzy Trela zagrali swoje pierwsze role filmowe latem 1968 roku w „Stawce większej niż życie”. Chętnie skorzystali z propozycji angażu do serialu, złożonej przez Andrzeja Kotkowskiego i Jacka Butrymowicza, asystentów reżyserów „Stawki większej niż życie”. Uzyskanie zgody na udział w filmie ułatwił fakt, że w barze położonym w pobliżu uczelni dość często spotykali się z dziekanem. Marian Dziędziel i Leszek Piskorz zagrali ludzi Tomali w odcinku „Akcja – «Liść dębu»”, a Jerzy Trela wcielił się w partyzanta „Romka” z obstawy Podlasińskiego w odcinku „W imieniu Rzeczypospolitej”. Reżyserem obu odcinków jest Janusz Morgenstern.

Podczas realizacji zdjęć w filmowym domku Tomali ujęcia z udziałem Mariana Dziędziela były powtarzane kilka razy, ponieważ zamiast pytania „Gdzie jest Janka?” z ust aktora niezmiennie padało „Gdzie jest Nina?”. Tę serię dubli zapamiętał Janusz Morgenstern, który po wielu latach z uśmiechem na twarzy przypomniał aktorowi, że jako młody chłopak zakochał się w jakiejś Ninie. Marian Dziędziel zapamiętał też Mieczysława Wajnbergera – niezwykle profesjonalnego i życzliwego kierownika produkcji. Wajnberger zwracał się do Dziędziela na planie „Stawki większej niż życie” per „panie Dziędzielak”. Gdy aktor oponował, mówiąc: „Ale ja się nazywam Dziędziel”, słyszał od kierownika produkcji wypowiadaną dobrotliwym głosem frazę: „Dobrze, panie Dziędzielak”. Przy produkcji innego filmu, realizowanego w bardzo chłodne dni, dbający o komfort aktorów Wajnberger przywiózł motocyklem na plan litr wódki i postawił na stole ze słowami: „Macie, rozgrzejcie się”. Później Dziędziel dostawał od Wajnbergera kartki z zagranicy. Po premierze serialu Dziędziel przyjechał na odpust w rodzinne strony. Każdy z kolegów, dumny z jego ekranowego wcielenia u boku Klossa, postawił mu piwo. Po uczczeniu z kolegami roli w „Stawce większej niż życie” Dziędziel było chory przez trzy dni. W drugiej części spotkania aktor prezentował swoje umiejętności wokalne („Wielka sława to żart!”) i opowiadał m.in. o tym, że traktując poważnie role we współczesnych serialach, ma wrażenie, że odstaje od innych osób grających w tych produkcjach („Chcąc dobrze zagrać w serialu, wychodzi się na idiotę”).

„Grać u boku Klossa to było coś!” – powiedział Leszek Piskorz. Koledzy z uczelni zazdrościli swoim rówieśnikom ról w „Stawce większej niż życie”, bowiem postać wykreowana przez Stanisława Mikulskiego – po wcześniejszej odsłonie teatralnej – była ogromnie popularna. Podczas realizacji ujęcia w szopie z mundurami odtwórca roli Klossa tak energicznie otworzył drzwi drewnianej budowli, że Piskorz i Dziędziel niemal nie wpadli do środka. Po premierze serialu Leszek Piskorz został zaproszony na przyjęcie przez łobuziaków z przemieść Krakowa. Przed gospodarzami biesiady stały kieliszki z wódką, a przed Piskorzem – lampka koniaku. Zdziwione spojrzenie aktora skwitowali pełnym uznania stwierdzeniem: „Ty grasz z Klossem!”.

Ujęcia z udziałem Mariana Dziędziela i Leszka Piskorza powstały we Wrocławiu (domek Tomali), na zamku w Pieskowej Skale i w jego okolicach (sztab generała Pfistera i szopa z mundurami) oraz na terenie podłódzkiego lotniska (eskortowanie spadochroniarzy do sztabu). Aktorzy podkreślili, że Andrzej Konic i Janusz Morgenstern byli świetnymi reżyserami. Sukces serialu goście Klubu Miłośników Stawki tłumaczą jego tematyką i świetnym sposobem realizacji.

Jerzy Trela zaangażowany został do serialu dzięki swojej naturalności. Przygotowywał wówczas z Katarzyną Meyer rolę w „Eugeniuszu Onieginie” i po kilku godzinach męczących prób poszedł do bufetu, gdzie inni studenci z aktorskim zacięciem szlifowali swoje kwestie. Trela, podenerwowany wielogodzinnymi zmaganiami z tekstem Aleksandra Puszkina, zrzucił marynarkę i zawołał: „K..., mam dość tego wiersza!”. Po chwili podszedł do niego asystent Janusza Morgensterna i zaproponował rolę w odcinku „W imieniu Rzeczypospolitej”. Na pytanie o powód wybrania właśnie jego usłyszał: „Bo ty jeden zachowałeś się normalnie”. Jerzy Trela był przejęty pracą na planie serialu – była to dla niego wielka przygoda. Starał się zagrać swoją rolę jak najlepiej, asystenci reżysera dbali o to, aby był naturalny. Po premierze serialu Trela szedł dumny z siebie po krakowskim rynku i był zawiedziony, że nikt go nie rozpoznaje. Zachmurzony rzucił niedopałek, za co został upomniany przez milicjanta. Po skończeniu szkoły teatralnej zagrał u Janusza Morgensterna w serialu „Kolumbowie”. Swoją drogę artystyczną Jerzy Trela podsumował stwierdzeniem: „W teatrze jestem, w filmie bywam”.

Większość stawkowych scen z udziałem Jerzego Treli powstała w plenerach krakowskich. Ujęcie, w którym wysłannicy centrali rozmawiają z „Romkiem” w ziemiance o aresztowaniu Podlasińskiego nakręcone zostało w hali zdjęciowej Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu. Podczas rozmowy w filmowej ziemiance Jerzy Trela je zupę z menażki. Ujęcie to było powtarzane kilka razy, dlatego przed kolejnym dublem zupę trzeba było podgrzać.

W dalszej części spotkania w Klubie Aktora „Loża” krakowscy aktorzy stawkowi opowiadali o swoich rolach teatralnych i filmowych, przytaczali anegdoty z planów filmowych i zza teatralnych kulis, odpowiadali na pytania publiczności, pozowali do zdjęć i rozdawali autografy. Bohaterowie wieczoru klubowego ujęli stawkowiczów poczuciem humoru, świetną pamięcią, ciekawą narracją i bezpretensjonalnością.

Spotkanie z Marianem Dziędzielem, Leszkiem Piskorzem i Jerzym Trelą prowadził Tomasz Musiał.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji ze spotkania z krakowskimi aktorami stawkowymi, którą przygotowali Katarzyna Szura, Jacek Szura, Maciej Szatko, Piotr Żmudzki i Bogdan Bernacki.

© 2019 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: www.hyh.pl.