10.11.2012 – spotkanie z Ignacym Gogolewskim

Tuż po przybyciu bohatera sobotniego popołudnia do pensjonatu American House na całym osiedlu zabrakło prądu. Wzmogło to czujność uzbrojonych wartowników klubowych, nie przeszkodziło jednak w rozpoczęciu spotkania, które prowadził Tomasz Musiał. Drewno płonące w kominku potęgowało kameralną atmosferę, a stonowane słońce zaglądające do okien dodało uroku trwającej chwili.

Aktor powiedział, że „Stawka większa niż życie” to świetnie skonstruowany serial, którego atutem jest smakowita gra aktorów starszego i młodszego pokolenia. W odcinku „Ostatnia szansa” z przytupem zagrał kapitana Rupperta. Kreację tę uważa za „sympatyczną i wielobarwną kropkę w swojej pracy aktora”. Aktor nie potwierdził i nie zaprzeczył, że był brany pod uwagę przy obsadzaniu roli agenta J-23 („W tym domu nie należy nikogo o nic pytać” – stwierdził Gogolewski, nawiązując w ten sposób do serialowego dialogu).

Ignacy Gogolewski opowiedział o zdarzeniu, które miało miejsce w pierwszym dniu jego pracy na planie „Ostatniej szansy”. Tego wiosennego dnia 1967 roku miał realizować w łódzkiej wytwórni zdjęcia do innego filmu, o czym poinformował kierownictwo produkcji „Stawki”, prosząc o przesunięcie zdjęć z jego udziałem. Rankiem do drzwi mieszkania aktora na Starym Mieście zapukał Mieczysław Wajnberger, który oświadczył odtwórcy roli kapitana Rupperta, że załatwił sprawę z kierownictwem filmu realizowanego w Łodzi i że czeka na Gogolewskiego na planie serialu, który kręcony był w Warszawie. Po włożeniu kostiumu, nałożeniu charakteryzacji, dokonaniu ostatnich poprawek tekstowych i poczynieniu uzgodnień z Andrzejem Konicem aktor rozpoczął zdjęcia. W przerwie Gogolewski został poproszony do telefonu. Okazało się, że filmowcy czekali na aktora na planie w Łodzi i że nie poinformowano ich o zamianie terminów. Fortel Wajnbergera wywołał niesłychaną aferę, którą nie od razu udało się załagodzić.

Ze Stanisławem Mikulskim, odtwórcą roli Klossa, Ignacy Gogolewski spotkał się na deskach Teatru Polskiego w Warszawie w połowie lat siedemdziesiątych – obaj wystąpili w „Otellu” Szekspira w reż. Augusta Kowalczyka. Ignacy Gogolewski wspominał epizody ze swojego dyrektorowania w teatrze lubelskim i katowickim, w tym występy dla polonii, dla której kontakt z polską kulturą był zawsze wielkim świętem.

Ulubionym mottem aktora jest cytat z Norwida: „Przeszłość – to jest dziś, tylko cokolwiek dalej”, którym spuentował opowieść o reżyserach młodego pokolenia wykazujących się nieznajomością historii teatru i mających obojętny stosunek do tradycji. Aktor stwierdził, że ma własny pogląd na czas, który minął i na ten, który nastał.

Aktor przytaczał zabawne anegdoty i dialogi zza teatralnych kulis, np. komentarz krawca, który podczas przygotowań do nowego spektaklu powiedział: „Panie Gogolewski, tyleś pan literatury napsuł i jeszcze się mierzysz?”. Gogolewski wspominał swoje kreacje teatralne, m.in. rolę Gustawa-Konrada, po zagraniu której był tak popularny jak Zamachowski i Malajkat. Rolę tę odtwarzał na zmianę ze Stanisławem Jasiukiewiczem i – co nie zdarza się często w takiej sytuacji – aktorzy darzyli się sympatią. Obecnie artysta występuje w trzech spektaklach.

Ignacy Gogolewski miał wątpliwości, czy udźwignie rolę przaśnego chłopa, czyli Antka Boryny w adaptacji „Chłopów”. Jan Rybkowski, reżyser filmu, przekonał aktora następującym stwierdzeniem: „Jak masz takiego ojca jak Władysław Hańcza to synem może być tylko Ignacy Gogolewski”. Gość klubowego popołudnia dodał, że wyznaje dewizę, iż aktor powinien się zmieniać.

Ignacy Gogolewski urzekł klubowiczów zajmującą narracją, kulturą słowa i aksamitnym głosem. W końcowej części spotkania bohater klubowego popołudnia rozdawał autografy, wpisywał dedykacje w swojej książce „Od Gustawa-Konrada do... Antka Boryny”, pozował do zdjęć. Przed odjazdem wypalił papierosa w towarzystwie kilkorga klubowiczów, nie szczędząc miłych słów i firmowego uśmiechu kapitana Rupperta.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji ze spotkania z aktorem, którą przygotowali Katarzyna Szura i Jacek Szura oraz Monika Mikołajczuk, Andrzej Goj i Bogdan Bernacki.

© 2019 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: www.hyh.pl.