12–13.02.2011 – rocznicowy zlot Klubu Miłośników Stawki

Klubowicze zjechali do Bielska-Białej z różnych części kraju: z Pomorza Zachodniego, Wielkopolski, Dolnego Śląska, Mazowsza, Górnego Śląska i Gór Świętokrzyskich. Zapadający zmrok i hasło, które należało podać w punkcie kontaktowym sprawiły, że do siatki klubowej nie miały szans przeniknąć wrogie elementy.

Spotkanie na Podbeskidziu miało szczególny charakter – 11 lutego 2010 roku o godz. 23.19 uruchomiona została nasza strona internetowa. Pierwszą rocznicę powstania Klubu Miłośników Stawki uświetniło spotkanie ze Stanisławem Mikulskim w salonie muzycznym Muzeum w Bielsku-Białej (relacja z części zamkowej i ilustrująca ją galeria znajduje się tutaj), po jego zakończeniu kawalkada samochodów ruszyła w kierunku Istebnej i Koniakowa, gdzie czekały na nas kolejne rocznicowe atrakcje. Podróż trwała ponad godzinę, wiodła przez oblodzone, górskie drogi, dzięki czemu udało się zatrzeć ślady i zmylić tropy (cel naszej podróży bezskutecznie próbował ustalić nadradca Gebhardt, szczególnie lubiący prowadzić wóz; nie namierzyli nas ani ludzie sturmführera Stedtkego, ani kapitan Ruppert).

Utrzymywanym w tajemnicy miejscem stacjonowania naszej grupy nie było letnisko w Arnswalde czy jednostka w Närz, lecz karczma Ochodzita w Koniakowie koło Istebnej. Chłopcy z dywersji, korzystając z nowoczesnych środków łączności, sprawdzili błyskawicznie dossier obsługi, a sprawne palce naszych łączniczek wykluczyły obecność podsłuchów w pokojach o sosnowym wystroju oraz w świetlicy, gdzie przez kilka godzin trwała rocznicowa biesiada klubowa z kulinarnym akcentem regionalnym. Były prezenty dla wszystkich stawkowiczów (płyty, smycze, koniakowskie serwetki koronkowe z monogramem „J-23”), życzenia, upominki i chóralne „Sto lat” dla dwóch jubilatów, miłe rozmowy w szerszym gronie i wymiana doświadczeń operacyjnych w podgrupach. Atmosfera biesiady nie stępiła niczyjej czujności – kilku członków siatki co jakiś czas pojawiało się w porze nadawania na spowitym śniegiem balkonie.

W sobotni poranek przywitało nas obezwładniające słońce. Po śniadaniu wyruszyliśmy w plener, wyjątkowo tym razem niestawkowy. Pierwszy przystanek miał jednak bardzo filmowy charakter: wykonaliśmy pamiątkowe zdjęcie w miejscu, w którym kilka dekad wcześniej uwiecznili się weselni goście z ostatniego odcinka serialu „Czterej pancerni i pies”.

Po kilku minutach jazdy zatrzymaliśmy się na parkingu w Wiśle, nieopodal wejścia do rezydencji Prezydenta RP. Charakter miejsca wymagał pozbycia się wszelkich materiałów operacyjnych, przekazania łącznikom lub zakopania w lesie mikrofilmów i zachowania zimnej krwi podczas drobiazgowej kontroli, którą niemal wszyscy przeszli pomyślnie. Na teren prezydenckiej posesji nie wpuszczono jedynie Karoliny, która wyciągnęła już wnioski z tej wpadki i przy kolejnych akcjach klubowych skorzysta z doświadczeń chłopaka od „ślepego” grajka, który wyprowadził w pole ludzi Brunnera.

Modernistyczny zamek Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wzniesiony został w latach 1929–1930 według projektu Adolfa Szyszki-Bohusza w miejscu drewnianego zameczku myśliwskiego Habsburgów, strawionego przez pożar. Przewodniczka z pietyzmem opowiadała o historii obiektu i rezydujących w nim prezydentach (Ignacy Mościcki, Aleksander Kwaśniewski, Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski). Klimat Polski przedwojennej przywołał funkcjonalistyczny gabinet prezydenta Mościckiego (telefon, maszyna do pisania, odbiornik radiowy, biurko z ówczesną prasą) i łazienka z nieszablonowymi urządzeniami (m.in. stylowa wanna z ciekawą baterią). Obejrzeliśmy również drewnianą kaplicę pw. św. Jadwigi Śląskiej, w której gromadzone są przedmioty ofiarowane przez prezydentów i ich małżonki. Nie mieliśmy wątpliwości, iż nieustannie używane przez przewodniczkę przymiotniki „piękny” i „przepiękny” wyrażały stosunek emocjonalny do prezentowanych wnętrz i ich wyposażenia.

Po opuszczeniu prezydenckiej posiadłości klubowicze udali się do Istebnej. W drewnianej chacie rodziny Kawuloków z 1863 roku ugościł nas gawędziarz Janusz „Janko” Macoszek, Ślązak 2010 roku, który gwarą góralską snuł zabawne opowieści. Dzięki niemu wiemy, że w Beskidzie Śląskim „chrobok szuści w charapuści”, a w innych regionach kraju po prostu „chrząszcz brzmi w trzcinie”. Janusz Macoszek prezentował ponadto brzmienie instrumentów pasterskich. Stawkowicze o słuchu absolutnym stwierdzili, że niektóre dźwięki do złudzenia przypominały dudy z odc. „Bez instrukcji”.

Atrakcji sobotniego wieczoru było kilka. Najpierw kulig. Odbył się on bez pochodni, ponieważ płonące pałki wywołują określone skojarzenia, a ponadto ciemności nie pozwalają zapomnieć o czujności – bezcennej cesze w pracy każdej siatki. Po blisko godzinnej przejażdżce wozy zatrzymały się przed karczmą i rozpoczął się regionalny grill. Mroźne, górskie powietrze wpływało pozytywnie na apetyt. Pito herbatę i inne rozgrzewające napoje. Finałowym akordem rocznicowego spotkania klubowego był koncert Jacka Kamińskiego, który w izbie na piętrze dał popis gry na gitarze elektrycznej. Ogromne wrażenie zrobiły na klubowiczach standardy muzyki rockowej. Wiele osób przypomniało sobie dawne, dobre czasy, gdy królowały zespoły Led Zeppelin, Deep Purple czy Pink Floyd. Rozpoczęły się tańce, zaczęły fruwać marynary, zabuzowała krew. Niektórzy rzucili nawet hasło do demolki, ale zostało ono potraktowane z przymrużeniem oka, dzięki czemu karczma nadal może przyjmować gości. Owacjami na stojąco przyjęto wiązankę składającą się z kompozycji „Smoke On The Water” i motywu z czołówki „Stawki większej niż życie”. Zaproszenie muzyka na klubowy wieczór to kolejna niespodzianka, którą przygotował dla wszystkich Jacek Bacler

W niedzielny poranek do Koniakowa zawitali Łukasz i Paweł Golcowie, a wraz z nimi – ekipa TVP 2, realizująca program „Bitwa na głosy”. W duszy zadudniła góralska muzyka (nie jest wykluczone, że Golec uOrkiestra włączy do swego repertuaru filmowe kompozycje Jerzego Matuszkiewicza), przed budynkiem zrobiło się gwarno, aparaty fotograficzne momentalnie poszły w ruch. A potem na planie zapanowała cisza, dlatego klubowicze po angielsku opuszczali karczmę Ochodzita.

Rocznicowe spotkanie na Podbeskidziu dostarczyło wielu wrażeń i emocji, stanowiło też test funkcjonowania siatki. Edward Kania z pewnością doceniłby sprawność organizacyjną i postawiłby piątkę zaangażowanym w sprawę agentom. Podczas klubowego weekendu królowały stawkowe klimaty, zachwycały zimowe pejzaże i przebogaty program.

Kolejny rok klubowy zapowiada się równie ekscytująco. Za kilka tygodni nasza siatka wznowi wędrówki po serialowych plenerach. Do zobaczenia w stawkowej Łodzi!

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z rocznicowego spotkania klubowego, której autorami są Bartosz Malec, Katarzyna Szura i Jacek Szura oraz Jacek Bacler, Ewa Baćmaga, Andrzej Goj, Mariola Goj, Katarzyna Goławska, Leszek Goławski, Monika Mikołajczuk, Waldemar Mikołajczuk, Elżbieta Pietrzyk, Alicja Wiśniewska, Marek Wiśniewski, Grzegorz Wnuk.

 

© 2019 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: www.hyh.pl.