16.03.2013 – spotkanie z J. Wołłejko i T. Plucińskim

Jolanta Wołłejko spędziła na planie „Stawki większej niż życie” cztery dni zdjęciowe. Rolę tancerki współpracującej z Rose Arens zaproponował jej Andrzej Konic, w którego programach telewizyjnych często występowała. Sceny z udziałem Jolanty Wołłejko kręcone były w Łodzi, dokąd aktorka przyjechała w przeddzień realizacji zdjęć. Na prośbę Tadeusza Plucińskiego, jej ówczesnego partnera, aktorkę odebrał ze stacji i zaopiekował się nią starszy kolega po fachu. Podczas kolacji w łódzkim hotelu Grand wypity został bruderszaft i wzniesiono wiele toastów. Nazajutrz aktorka kręciła scenę orientalnego tańca do odcinka „Café Rose” i była w nie najlepszej kondycji – doskwierał jej kac potęgowany przez ból głowy. Podczas realizacji zdjęć do serialu mieszkała w jednym pokoju hotelowym z Aliną Janowską, która stworzyła w tym samym odcinku postać Rose Arens.

Serialową rolę Jolanta Wołłejko zagrała w dość skąpym, odsłaniającym jej wdzięki kostiumie. Aktorka nie spotkała się z nieprzychylnymi komentarzami na temat swojej nagości i znalezienie się w sytuacji widocznej na ekranie nie stanowiło dla niej problemu. Bohaterkę klubowego popołudnia krępowała natomiast myśl o przyklejaniu przez charakteryzatora orientalnych precjozów kwiatowych do jej piersi, dlatego zajęła się tym własnoręcznie w łazience.

Jolanta Wołłejko zdementowała pojawiającą się w sieci informację, że tancerkę podającą kawę w odcinku „Café Rose” zagrała Krystyna Mazurówna. Z rozmowy aktorki z Andrzejem Konicem wynikało, że taka propozycja została złożona, jednak Mazurówna odmówiła udziału w filmie, gdy dowiedziała się, że ma pojawić się na ekranie w towarzystwie Jolanty Wołłejko, partnerki Tadeusza Plucińskiego, czyli swojego byłego męża. Ostatecznie w tureckim lokalu nocnym wystąpiły tancerki z łódzkiej operetki lub Teatru Wielkiego.

Jolanta Wołłejko jest związana ze „Stawką większą niż życie” w szczególny sposób: w serialu zagrał Czesław Wołłejko, ojciec aktorki (sturmbannführer Geibel w odcinku „Wielka wsypa”) i Tadeusz Pluciński, jej były mąż (kapitan Roberts w odcinku „Poszukiwany gruppenführer Wolf”). W klanie Wołłejków naliczyć można cztery pokolenia aktorów, jednak synowie Jolanty Wołłejko i Tadeusza Plucińskiego nie zainteresowali się aktorstwem.

Po związaniu się z Tadeuszem Pluciński stosunki Jolanty Wołłejko z ojcem uległy ochłodzeniu, właściwie zostały zerwane. Wynikało to stąd, że Czesław Wołłejko po rozwodzie z Haliną Czengery ożenił się z Iloną Stawińską, byłą żoną Tadeusza Plucińskiego. W ten sposób była żona aktora została jego teściową, a następnie – babcią jego dzieci, z czego Czesław Wołłejko nie był zadowolony. Odtwórca roli Geibla dopiero z czasem pogodził się z tymi dyskomfortowymi koligacjami rodzinnymi i w miarę regularnie bywał u wnuków. A Jolanta Wołłejko nawiązała normalne stosunki z żoną ojca dopiero po jego śmierci.

Tadeusz Pluciński otrzymał propozycję udziału w „Stawce większej niż życie” od Andrzeja Konica. Przyjął ją bez wahania, na planie filmowym w Łodzi spędził kilka dni zdjęciowych. Rola cynicznego i zdystansowanego kapitana Robertsa z odcinka „Poszukiwany gruppenführer Wolf” odbierana była wręcz z niesmakiem, co Pluciński kwitował stwierdzeniem, że jest w stanie zagrać każdą postać – i pozytywną, i negatywną, gdyż jest to wpisane w zawód aktora. Aktor zapamiętał, że rekwizytorzy mieli problem ze zdobyciem coca coli, którą popijają na ekranie oficerowie amerykańscy. Zakupiona została w sklepie dewizowym.

Obecna na spotkaniu Helena Białecka, sekretarka planu i klapserka „Stawki większej niż życie”, opowiedziała o mrożącej krew w żyłach sytuacji, która miała miejsce podczas realizacji ujęć do odcinka „Poszukiwany gruppenführer Wolf”. Działo się to na terenie Politechniki Łódzkiej, w parku położonym niedaleko atelier Wytwórni Filmów Fabularnych. Białecka siedziała pod trójnogiem, na którym osadzono reflektor i dokumentowała sytuację na planie. Przejeżdżająca ciężarówka trąciła statyw, który zaczynał się przewracać. Pluciński błyskawicznie pospieszył z pomocą Helenie Białeckiej, siedzącej pod tracącym stabilność trójnogiem, dzięki czemu nie doszło do nieszczęścia.

Tadeusz Pluciński wspominał podczas spotkania Alinę Janowską („Niezwykle pracowita kobieta”), Kalinę Jędrusik („Nie odpuszczała peerelowskim świętoszkom”), Aleksandrę Śląską („Perfekcjonistka, wymagająca partnerka”), Irenę Kwiatkowską („Zawsze pierwsza, zawsze wypoczęta, uśmiechnięta, wspaniała, żadna gwiazda”), Hankę Bielicką („Była Bielicka? Tak. I trawa rośnie?”), Romana Wilhelmiego („On nigdy nie gwiazdorzył. Niezwykle utalentowany. Nie wyobrażam sobie, żeby Dyzmę zagrał ktoś lepiej. Lumpował się, zresztą tak jak i ja”), Jana Himilsbacha („No i co, że pies? Myśmy się do niego dosiedli”), Andrzeja Konica („Wspaniały i otwarty człowiek”), Stanisława Bareję („Świetnie! To było oskarowe ujęcie! Powtarzamy”).

Tadeusz Pluciński i Stanisław Mikulski byli pierwszymi polskimi aktorami, którzy zagrali w reklamie – był to spot zrealizowany na zamówienie PZU, przedstawiający scenkę z kierowcami biorącymi udział w stłuczce.

Gość klubowego popołudnia mówił też o swoich czterech żonach, z których większość była od niego starsza. To kobiety wybierały Plucińskiego na męża. Jego żony parały się zawodami artystycznymi (śpiewaczka operowa, tancerka, dwie aktorki), z każdą z nich aktor rozstawał się w zgodzie. Określenie „na wieki wieków amant” Tadeusz Pluciński przejął od Igora Śmiałowskiego, który jako pierwszy określany był tym mianem.

Jolanta Wołłejko otrzymała od prezesa Klubu Miłośników Stawki zdjęcie z planu odcinka „Café Rose”, którego aktorce nie zdążył przekazać Andrzej Konic. Wspominała wspólne wyjazdy z reżyserem na zawody wędkarskie. Zapamiętała go jako uroczego i skromnego człowieka.

W końcowej części spotkania aktorzy rozdawali autografy i pozowali do zdjęć. Goście klubowego popołudnia zafascynowali stawkowiczów bezpośredniością, ciekawą narracją i poczuciem humoru.

Spotkanie z Jolantą Wołłejko i Tadeuszem Plucińskim prowadził Tomasz Musiał. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji, którą przygotowali Monika Mikołajczuk, Leszek Goławski, Andrzej Goj i Bogdan Bernacki.

© 2019 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt strony: Hyh - tworzenie stron.