4.09.2010 – spotkanie z Beatą Tyszkiewicz

„Może wcale nie pójdziemy do kina?” – ta zachęta dodawała wigoru nie tylko agentowi J-23, który umówił się z Christin Kield przed kinem „Roma”, ale też Tomkowi i Marcinowi, którzy zajechali przed jedną z kamienic w centrum Warszawy po Beatę Tyszkiewicz, zaproszoną na spotkanie przez Klub Miłośników Stawki. Pierwsza dama polskiego kina oczekiwała skromnie na ławeczce, paląc z wdziękiem papierosa.

Stawkowicze zgromadzeni w stołecznym klubie „Wieżyca” przywitali bohaterkę spotkania gromkimi brawami. Spotkanie rozpoczęło się nie od pytań stawkowiczów do aktorki, lecz od pytań aktorki do klubowiczów. Beatę Tyszkiewicz interesowało, czy paradujemy w mundurach albo czy posiadamy stopnie wojskowe. Niewtajemniczonym wyjaśniamy: działamy na cichym froncie bez stopni i umundurowania.

Gwiazda polskiego filmu uczestniczyła już w spotkaniach z fanami „Wielkiej miłości Balzaka” i „Rękopisu znalezionego w Saragossie”, z miłośnikami „Stawki większej niż życie” spotkała się po raz pierwszy.

Beata Tyszkiewicz, nie omijając wszelakich smaczków, opowiadała o epizodach ze swojej kariery artystycznej – krajowej i zagranicznej. W centrum naszego zainteresowania był rola aktorki w „Stawce większej niż życie”, którą zagrała po kreacji w „Lalce” Wojciecha Jerzego Hasa i przed pojawieniem się na planie filmu „Wszystko na sprzedaż” w reż. Andrzeja Wajdy.

Tyszkiewicz nie wiąże faktu powierzenia jej roli w odcinku „Zdrada” z jakimiś szczególnymi okolicznościami; stwierdziła, że w serialu zagrali prawie wszyscy liczący się w owym czasie aktorzy. Wszystkie ujęcia z udziałem Beaty Tyszkiewicz nakręcono we Wrocławiu – na terenie Dworca Głównego PKP, przed Teatrem Lalek, w hotelu Monopol, w willi na Biskupinie (miejsce uwięzienia Christin Kield przez generała von Boldta), w atelier wrocławskiej wytwórni (garderoba w teatrze). We fragmencie sceny ucieczki z willi generała zamiast Beaty Tyszkiewicz pojawia się dublerka, ponieważ przechodzenie przez płot nie było mocną stroną odtwórczyni postaci Christin Kield. Poza ujęciami w piwnicy willi aktorka zagrała w serialu we własnych strojach, m.in. w jasnym płaszczu, który po latach chętnie nosiła jedna z jej córek. W ujęciach kręconych w filmowej piwnicy generała Tyszkiewicz zdecydowała się na garderobę „przydziałową” ze względu na możliwość zabrudzenia czy zniszczenia własnych ubrań podczas dynamicznych ujęć.

Aktorka przytoczyła zabawny dialog, który usłyszała podczas przerwy w kręceniu ujęć do odcinka „Zdrada”. Mężczyzna stojący w tłumie gapiów przed wrocławskim hotelem Monopol zapytał towarzyszącą mu kobietę: „Ciekawe, ile ona ma właściwie lat?”. W odpowiedzi usłyszał: „Na pewno dużo – ona przecież grała już wtedy, gdy ja do szkoły chodziłam”. Kobieta nie wzięła jednak pod uwagę, że Tyszkiewicz występując w ekranowej adaptacji „Zemsty” również była uczennicą.

Bohaterka spotkania przypomniała, że podczas realizacji zdjęć do „Stawki większej niż życie” jej starsza córka Karolina miała zaledwie rok. Tyszkiewicz nie karmiła jednak dziecka piersią. „Zarabiałam na planie piersiami, dlatego stać mnie było na humanę, dostępną wówczas jedynie w Peweksie” – powiedziała ze znaczącym uśmiechem aktorka.

Beata Tyszkiewicz bardzo pozytywnie wspomina współpracę z Andrzejem Konicem. Zapamiętała go jako profesjonalistę mającego wszystko przemyślane i poukładane, jako reżysera pracującego sprawnie i spokojnie. Wiele ciepłych słów padło pod adresem Stanisława Mikulskiego. Tyszkiewicz uważa go za świetnego aktora, wspaniałego kolegę i na wskroś uczciwego człowieka. Prawego i szlachetnego, choć chwilami naiwnego. Naiwność właśnie – zdaniem aktorki – spowodowała, że Mikulski dał się wmanewrować w działania mające uwiarygodnić wprowadzenie stanu wojennego, za co zapłacił swego czasu wysoką cenę. Tyszkiewicz stwierdziła, że upływ czasu pozwolił na sprawiedliwą ocenę Mikulskiego. Dodała, że jej kolega po fachu cieszy się niezmiennie uznaniem i sympatią publiczności. Świadczyła o tym np. najdłuższa kolejka widzów podczas uroczystości z okazji jubileuszu Teatru Polskiego w Warszawie – widzów oczekujących na autograf Stanisława Mikulskiego.

Tomek Musiał, organizator i prowadzący spotkanie, do którego doszło w dużej mierze dzięki jego wieloletniej znajomości z aktorką, zauważył, że Beata Tyszkiewicz jako jedyna polska gwiazda zagrała w filmach i ze Stanisławem Mikulskim, i z Wiaczesławem Tichonowem, czyli odtwórcami ról Klossa i Stirlitza. Tyszkiewicz bez wahania stwierdziła, że porównanie obu aktorów wypada zdecydowanie na korzyść Mikulskiego. Tichonowa wspomina jako człowieka skupionego wyłącznie na sobie i przyczesującego co chwilę włosy plastikowym grzebyczkiem.

Odpowiadając na pytania klubowiczów, Beata Tyszkiewicz mówiła również o trwających do dzisiaj filmowych i prywatnych przyjaźniach z Gruzinami, przytaczała uszczypliwe momentami dykteryjki na temat znanych osób ze świata filmu, m.in. Jerzego Zelnika, Agnieszki Holland, Daniela Olbrychskiego czy Alaina Delona. Przyznała, że wystąpiła w pięciu filmach, których reżyserzy wymagali od niej odsłonięcia większych partii ciała. Tyszkiewicz żałuje, że zagrała tak niewiele ról rozbieranych i nie rozumie, dlaczego nie wymagano od niej tego częściej.

W ostatniej części spotkania Beata Tyszkiewicz wpisywała stawkowiczom dedykacje do autobiograficznej książki „Nie wszystko na sprzedaż”, rozdawała autografy i pozowała do zdjęć.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji ze spotkania, której autorami są:
Katarzyna Szura i Jacek Szura
oraz Ewa Baćmaga, Bogdan Bernacki, Tomasz Musiał i Marek Wiśniewski.

© 2018 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: www.hyh.pl.