Forum » Wokół serialu » Prawidłowa kolejność komiksów i inne wątki komiksowe
175 postów   16 17 18
Autor Prawidłowa kolejność komiksów i inne wątki komiksowe
BoBer



W komiksie „Marian Rejewski – bydgoszczanin, który złamał szyfr Enigmy” (scenariusz: Maciej Jasiński, rysunki: Jacek Michalski), wydanym w 2015 roku przez Towarzystwo Przyjaciół Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, pojawiły się postacie Klossa i Brunnera, czyli filmowe wcielenia Stanisława Mikulskiego i Emila Karewicza.

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

29-08-2017 23:00

BoBer

Na wernisażu wystawy „Teraz komiks!” w krakowskim Muzeum Narodowym był Mefist0, który na naszym fanpage’u podzielił się poniższymi zdjęciami.




Na pewno warto wybrać się do Muzeum Narodowego podczas majowego spotkania klubowego w Krakowie.

Można zamówić katalog tej ekspozycji: http://mnk.pl/sklep/produkt/teraz-komiks.



Jedną z pierwszych recenzji (krótką, ale bogato ilustrowaną) zamieścił portal https://in-krakow.pl.

***

Komiks w Muzeum: najsympatyczniejsza wystawa wszech czasów!



Takiej wystawy w Muzeum Narodowym w Krakowie jeszcze nie było: po raz pierwszy mamy ekspozycję prezentującą oryginalne prace, wydawnictwa i przedmioty z lat 1871-2017, związane z... komiksem w Polsce.



Któż z urodzonych w PRL-u nie znał kapitana Żbika, Tytusa, Kajko i Kokosza i wielu innych bohaterów? Aż łezka się w oku kręci.



Wszystkie eksponaty pochodzą z prywatnej kolekcji Wojciecha Jamy – jednego z kuratorów wystawy. Zobaczyć można ponad 600 obiektów, w tym: szkice, plansze, blaudruki, albumy z rysunkami i autografami, a także książki, katalogi, czasopisma, druki ulotne oraz unikalne figurki, zabawki, monety, znaczki oraz przedmioty codziennego użytku.



Wystawa jest okazją do przypomnienia sobie bohaterów dzieciństwa, jak również do zapoznania się z postaciami, które weszły do polskiej kultury popularnej po 1989 r.



W Muzeum Narodowym możemy zobaczyć jak tworzyło się komiksy kiedyś, a jak powstają one dzisiaj. W przestrzeni ekspozycji można wejść do komiksowej pracowni Papcia Chmiela, sfotografować się z ulubionymi bohaterami, a także zastanowić, dlaczego nie wyrasta się z czytania komiksów.



W świat komiksu wprowadza nas Bezrobotny Froncek, bohater najdłużej ukazującej się polskiej serii prasowej.



Następnie towarzyszymy Koziołkowi Matołkowi w jego podróży do Pacanowa, a także do przedwojennej i powojennej Warszawy.



Poznajemy najsłynniejszego krakowskiego dżentelmena, profesora Filutka i jego nieodłącznego towarzysza - psa Filusia.



Odwiedzimy Mirmiłowo, słowiański gród, w którym mieszkają Kajko i Kokosz.

Razem z Jonkiem, Jonką i Kleksem wybierzemy się po smocze jajo i złoto Alaski. Bąbelek i Kudłaczek zaprowadzą nas do źródeł wody sodowej.



Mamy także młodszych bohaterów, jak jeżdżący na deskorolce Jeż Jerzy i walczący z osiedlową przestępczością Wilq.



Intencją kuratorów wystawy jest ukazanie potencjału ekspozycyjnego komiksu jako dyscypliny sztuki współczesnej, w której doskonale odbijają się przemiany w polskiej kulturze XX w. Komiks zakorzenił się bowiem w naszym kraju mocniej, niż moglibyśmy przypuszczać, a jego bohaterowie towarzyszą najważniejszym wydarzeniom w historii

Wystawę „Teraz komiks!” w Muzeum Narodowym możemy oglądać do 22.07.2018 roku.
Kuratorzy: Wojciech Jama, Tomasz Trzaskalik, Artur Wabik.

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

08-03-2018 22:40

BoBer

Kapitan Żbik i inni. Powrót do legendarnych komiksów sprzed lat
Bartłomiej Kuraś
16 marca 2018


Wojciech Jama (fot. Jakub Włodek, Agencja Gazeta)

Bez Wojciecha Jamy nie byłoby wystawy „Teraz komiks!” w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Krakowie. Możliwe, że zbierana przez niego przez lata kolekcja - największa w Polsce - zostanie już w Krakowie. Trwają rozmowy nad otwarciem w mieście pierwszego w kraju muzeum komiksów.

Wojciech Jama, rocznik 1961, to były krakowski policjant z sekcji do spraw nieletnich i patologii. Jak mówi, do wyboru takiego zawodu przyczyniła się komiksowa postać kapitana Żbika z popularnej w PRL-u rysunkowej serii.

Ponad dekadę temu, po latach służby, ze swoimi zbiorami – komiksów, ale też postaci z dobranocek i eksponatami dotyczącymi twórczości Juliusza Verne’a – przeniósł się do Rzeszowa. Z jego inicjatywy powstało tam Muzeum Dobranocek. Teraz zabiega o otwarcie pierwszego w Polsce Muzeum Komiksów. Prowadzi rozmowy na ten temat między innymi w Krakowie.
Rzucili komiksy

Umówiliśmy się w ostatnią niedzielę w Muzeum Narodowym. Do kas ustawiła się długa kolejka, w większości 40- i 50-latków, ale jest też sporo dzieci. Dla rodziców ta wystawa to podróż sentymentalna do czasów dzieciństwa.

Dla dzisiejszych dzieci to odkrywanie historii, które fascynowały ich rodziców i dziadków. Dorośli często wyrastają z dziecięcej fascynacji komiksem. Ale nie Wojciech Jama, który nie kryje satysfakcji, oprowadzając po swoich zbiorach (ponad sześćset eksponatów) wystawionych w Muzeum Narodowym, o których potrafi mówić bez końca.

To on jest jednym z kuratorów tej wystawy. Pozostali dwaj to też zapaleni fani komiksów – Tomasz Trzaskalik i Artur Wabik. Trzaskalik jest krakowskim architektem, który ponad rok temu wyszedł z inicjatywą inwentaryzacji zbiorów Jamy i przeprowadził ją na własny koszt z grupą wolontariuszy. Wabik działa w Krakowskim Stowarzyszeniu Komiksowym.

– Kapitan Żbik wpłynął na moją późniejszą decyzję o wyborze zawodu, przez pewien czas posługiwałem się nawet wizytówką z tą postacią. Ale pierwszy był Gapiszon – opowiada Jama. – Jestem z pokolenia, które w dzieciństwie czytało tygodnik „Miś” ze znakomitymi rysunkami i historyjkami obrazkowymi Bohdana Butenki. To tam z wypiekami na twarzy śledziłem przygody Gapiszona. Gdy podrosłem, sięgnąłem po „Świerszczyk” z „Gąską Balbinką”, a także opowieściami „Co robi nasz Bobik” i „Pan Hipopopo”. Dalej był „Płomyczek”, też z komiksami Butenki. A następnie „Świat Młodych”, magazyn „Relax”. Do „Relaksu” wysłałem swoje namiary, które zostały opublikowane, i w ten sposób zacząłem etap poszukiwania egzemplarzy. Nawiązałem kontakty w Polsce i za granicą. Tak się zaczęło to moje zbieractwo. Teraz wiele rzeczy znajduję przez internet, ale osobiste kontakty ciągle są bardzo cenne – zauważa.

W dzieciństwie mieszkał w Oświęcimiu. – W tamtych czasach komiksy, jak większość towarów, nie były w ciągłej sprzedaży. Trzeba było mieć sporo szczęścia, by na coś trafić w księgarni czy kiosku Ruchu, często stojąc w długiej kolejce – wspomina.

Nieco łatwiej było w Krakowie. W antykwariacie na rogu ulic św. Tomasza i Sławkowskiej można nawet było zdobyć komiksy z Zachodu.


Wystawa „Teraz komiks!” w Muzeum Narodowym w Krakowie (fot. Agencja Gazeta)

Na dobranoc

Komiksy to tylko część pasji Wojciecha Jamy. W latach 80. XX w. zaangażował się w działalność Polskiego Towarzystwa Miłośników Fantastyki. Współpracował przy wydawaniu biuletynu „Nautilus”, który od 2000 roku stał się oficjalnym pismem Polskiego Towarzystwa Juliusza Verne'a. W 1995 r. zorganizował wystawę „Niezwykłe podróże Juliusza Verne'a” w Śródmiejskim Ośrodku Kultury w Krakowie.

Po zakończeniu pracy w krakowskiej policji i przeprowadzce do Rzeszowa od 2006 r. zabiegał o utworzenie w tym mieście Muzeum Dobranocek. W tym celu przekazał samorządowi swoje zbiory dotyczące filmów animowanych. Wśród nich postacie Misia Colargola i jego przyjaciół, Misia Uszatka czy Plastusia. Odnalazł nawet Kiwaczka (po rosyjsku Czeburaszka), bohatera radzieckich filmów lalkowych z lat 1969-1983.

– W czasach mojego dzieciństwa „Dobranocka” to było coś. Na te 10 minut wieczornej bajki czekało się cały dzień. A że wtedy nie wszyscy mieli telewizory, to często program oglądało się grupowo, odwiedzając rodzinę czy znajomych – wspomina Jama.

Muzeum zostało otwarte w 2009 roku. Pierwszym dyrektorem był w nim sam Jama. Później jego drogi z rzeszowskim samorządem rozeszły się, bo kolekcjoner miał odmienną wizję prowadzenia placówki niż władze miasta.

Dlatego zastrzega, że tworzenie Muzeum Komiksu musiałoby się odbyć na nieco innych zasadach. – Chciałbym mieć wpływ na to, co się dzieje z moją kolekcją – wyjaśnia Wojciech Jama.

Ocenzurowany „Koziołek Matołek”

Na wystawie w Muzeum Narodowym prezentowana jest tylko część liczącego tysiące eksponatów zbioru Wojciecha Jamy, z pracami takich głośnych nazwisk w świecie polskiego komiksu jak Tadeusz Baranowski czy Henryk Jerzy Chmielewski, czyli Papcio Chmiel, Janusz Christa, Szarlota Pawel, Mieczysław Wiśniewski, Ryszard Dąbrowski, Joanna Karpowicz. W kolekcji są też zagraniczni twórcy: Wilhelm Busch, Oscar Jacobson, Rudolf Topffer. Do tego figurki, kalendarze, gazety z komiksami. Na przykład fragmenty „Kurjera Łódzkiego” z 1930 roku z komiksem „Pan Bujdalski i Kaczorek” wzorowanym na duńskiej serii „Peter og Ping”.

– Przed wojną na Śląsku bardzo popularny był komiks „Bezrobotny Froncek” autorstwa Franciszka Struzika. Nie tylko bawił przygodami bohatera, ale też przedstawiał problemy społeczne tamtych czasów – tłumaczy Jama. – Różnią się też wydania przedwojenne i powojenne przygód „Koziołka Matołka”. Po wojnie Marian Walentynowicz rysował Matołka na nowo, bo przedwojenne oryginały spłonęły w czasie powstania warszawskiego. Przed wojną Koziołek przelatywał na spadającej gwieździe nad kolumną Zygmunta, a po wojnie leciał nad Pałacem Kultury. W tekście Kornela Makuszyńskiego PRL-owska cenzura zamieniła „biedne polskie dzieci”, którym Matołek w przedwojennej wersji ofiarowywał znalezioną na Alasce bryłę złota, na „kochane polskie dzieci”. Bo według władz w Polsce Ludowej żadnych biednych dzieci nie było – Jama w Muzeum Narodowym prezentuje kolejne wersje komiksu.

Certyfikat na Jeża

Ulubiona postać komiksowa Jamy to Jeż Jerzy, który pierwotnie pojawił się w gazetce szkolnej, a później zdobył fanów w całej Polsce. Własnoręcznie wykonał z modeliny pierwszą figurkę Jeża Jerzego, którą też można oglądać na wystawie.

– Twórczość Jeża Jerzego, Rafała Skarżyckiego i Tomka Leśniaka śledzę od początku. W swoich zbiorach mam gazetkę szkolną z 1995 r., w której pojawiła się ta postać – pokazuje na jedną z gablot, w której obok gazetki eksponowana jest figurka komiksowego bohatera, z certyfikatem autentyczności przyznanym przez pomysłodawców postaci.

To nie jest pierwsza wystawa komiksu w Polsce, ale pierwsza w Muzeum Narodowym.

– Materia tej wystawy jest dla naszego muzeum całkowitym novum, a – jak się okazuje – nigdy wcześniej w „poważnym” muzeum w Polsce nie było takiej ekspozycji – zauważa Andrzej Betlej, dyrektor MNK. – Podstawowym pytaniem, jakie zadawano w momencie podejmowania decyzji o jej organizacji, było: „Po co? Nie ma innych (w domyśle – ważniejszych) tematów”? Oczywiście, mógłbym w tym miejscu snuć rozważania historyczno-artystyczne na temat obecności komiksu w sferze szeroko rozumianej kultury wizualnej, ale czy jest to nadrzędną wartością tej wystawy? Pomyślmy, czym jest i czym chcemy, aby było nasze muzeum. Nie budynkiem, ale miejscem, z którym się utożsamiamy, miejscem wyjątkowym, w którym toczy się opowieść zarówno o przeszłości, jak i teraźniejszości. Czy zatem naprawdę „komiks” i „muzeum narodowe” są odległe od siebie? – stawia pytanie, które już po pierwszych dniach tłumnego zwiedzania wystawy wydaje się retoryczne.

Wystawę w Muzeum Narodowym można oglądać do 22 lipca.

Czy później kolekcja zostanie w Krakowie?

– Trwają zabiegi o utworzenie pierwszego w Polsce muzeum komiksów. Rozmowy toczą się także w Krakowie, ale za wcześniej jeszcze, by mówić o szczegółach – zastrzega Jama. – Niektórzy wybitni twórcy polskiego komiksu już odeszli. Wiele osób gromadzi całymi latami zbiory. Dobrze by było, żeby powstało muzeum, które będzie je wystawiać, katalogować, opracowywać, prowadzić działalność edukacyjną.

Źródło: „Gazeta Wyborcza Kraków

***

Tytus, Romek i A’Tomek wkraczają do sal muzealnych
Monika Kuc
19.03.2018

Opowieść o polskim komiksie w Muzeum Narodowym w Krakowie to wydarzenie wręcz przełomowe.

Po raz pierwszy oglądamy ogromną ekspozycję, liczącą ponad 600 obiektów, przedstawiających potencjał twórców polskiego komiksu w tak prestiżowym miejscu. Niedowierzającym własnym oczom Dyrektor Muzeum Andrzej Betlej, tłumaczy jednak, że komiks jest częścią współczesnej kultury wizualnej. W Krakowie można więc zobaczy oryginalne okładki i komiksowe plansze, albumy z rysunkami i autografami, książki, katalogi, czasopisma, druki ulotne oraz unikalne figurki, zabawki, monety, znaczki, przedmioty codziennego użytku z ulubionymi bohaterami.

Bardzo ożywia i dopełnia całość efektowna aranżacja z powiększonymi sylwetkami najważniejszych postaci. Widzowie odnajdują swoich ulubieńców nieraz w nieoczekiwanych miejscach i okolicznościach. Zdarzają się zaskakujące spotkania, choćby Koziołka Matołka i Gapiszona z profesorem Filutkiem.

Eksponaty pochodzą ze zborów prywatnego pasjonata i kolekcjonera Wojciecha Jamy. Wystawa przypomina przyjaciół z dzieciństwa różnych pokoleń.

- Nie poprzestajemy tylko na komiksie w Polsce – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Jama. – Pokazujemy także europejskie początki komiksu, historie prekursorów, zaczynając od Szwajcara Rodolphe'a Töpffera, który pierwszą swą „historię w rycinach” stworzył w 1827 roku. A także Wilhelma Buscha w Niemczech, autora przygód Maksa i Moryca, opublikowanych w 1865 roku.

Z polskich twórców jednym z najstarszych jest Franciszek Kostrzewski. Wybitny malarz realistyczny i rodzajowy, którego dzieła znajdują się w zbiorach Muzeów Narodowych w Krakowie i Warszawie. Jego historię obrazkową opublikował po raz pierwszy tygodnik „Kłosy” w 1871 roku. Nazwa komiks pojawiła się później, dopiero na początku XX wieku. Z okresu międzywojennego dziś pamiętamy przede wszystkim o „Koziołku Matołku”, stworzonym przez pisarza Kornela Makuszyńskiego i rysownika Mariana Walentynowicza, opublikowanym po raz pierwszy w 1932 roku. Ale przed nim już w 1919 roku we Lwowie drukowano satyryczne „Przygody Szalonego Grzesia”, odwołujące się do wojen o nowe granice. A pierwszy klasyczny komiks z dymkami zamieścił w 1930 roku „Kurier Łódzki” w dziecięcym dodatku „Mały Kurier”. Był to import z Danii, przetłumaczony jako „Pan Bujdalski i Kaczorek” Roberta Storma Petersena, znanego jako Storm P.

W czasach PRL-u złota era komiksu polskiego zaczyna się po odwilży 1956 roku.. Długodystanowcami są Tytus, Romek i A’Tomek, bohaterowie cyklu Henryka Jerzego Chmielewskiego, popularnie zwanego Papciem Chmielem, który ukazuje się od 1957 roku! Kuratorzy – Wojciech Jama, Tomasz Trzaskalik i Artur Wabik – stworzyli galerię portretów innych popularnych bohaterów polskich autorów. Od Kapitana Żbika (pomysłodawcą był Władysław Krupka, a rysowali go Grzegorz Rosiński i Bogusław Polch) i kapitana Klossa (z planszami Mieczysława Wiśniewskiego) po Kajko i Kokosza Janusza Christy, czy Jonkę, Jonka i Kleksa Szarloty Pawel, uczennicy Papcia Chmiela.

Przemiany lat 90. ukształtowały nową formę polskiego komiksu dla dorosłych z postacią antybohatera, jak np. „Jeż Jerzy” Rafała Skarżyckiego i Tomasza Leśniaka czy „Wilq. Superbohater” Bartosza i Tomasza Minkiewiczów, wyśmiewających nasze wady i słabości. Chyba najwyższa pora, żeby otworzyć Muzeum Komiksu. Kolekcjonerzy traktują go już nie tylko jako pretekst do zabawy, ale dzieło sztuki.

Rynkowe ceny komiksów rosną. W końcu 2017 r. na aukcji Desy Unicum w Warszawie oryginalne akwarelowe plansze „Tytusa, Romka i A’Tomka” osiągały ceny sprzedaży 13-14 tys. zł; projekty Tadeusza Baranowskiego, zwanego Monty Pythonem polskiego komiksu – 6 tys. zł, prace Janusza Christy 4,5 tysiąca zł. Te, które oglądamy w Krakowie, pochodzą jeszcze sprzed kolekcjonerskiego boomu.

Wystawa „Teraz komiks!” czynna do 22 lipca

Źródło: „Rzeczpospolita

***

Recenzja wystawy: „Teraz komiks!”
Bartek Chaciński
20 marca 2018

Osobista kolekcja

Rysunek Tomasza Niewiadomskiego z gmachem podpisanym jako „Muzeum Komiksu” jest puentą, ale zarazem kluczem do krakowskiej wystawy.

Oto bowiem komiks, sztuka źle rozumiana, odrzucana i bagatelizowana, trafia po raz pierwszy w tak szerokim przeglądzie do muzealnej placówki narodowej. Śledzimy tu przemiany medium od XIX do XXI w., najpierw przez pryzmat europejskiej (Rodolphe Töpffer, Wilhelm Busch, Godefroy), a później polskiej opowieści obrazkowej, dobieranej raczej według klucza popularnych bohaterów. Bo jest to prezentacja olbrzymiej, ale wciąż osobistej kolekcji jednego człowieka: Wojciecha Jamy, twórcy rzeszowskiego Muzeum Dobranocek, od lat starającego się o stworzenie podobnej instytucji dla polskiego komiksu. Od tego bohaterskiego klucza wystawa odchodzi parokrotnie – by opisać społeczne i prasowe uwarunkowania przedwojennego komiksu, problemy z cenzurą i propagandą po wojnie, albo techniczną stronę produkcji słynnych polskich historii obrazkowych. Każda z nich – podobnie jak prawie nieobecny tu komiks dla dorosłych – jest sygnałem oddzielnego tematu. Przechodząc przez krakowską ekspozycję krok po kroku, uświadamiamy sobie, że muzeum opowieści obrazkowych jest nie tylko potrzebne, ale wręcz niezbędne. I że to, z czym mamy tu do czynienia, to – choć wielkim wysiłkiem przeprowadzona i widowiskowa – ledwie akcja pilotażowa.

Teraz komiks!, Muzeum Narodowe w Krakowie, czynna do 22 lipca

Źródło: „Polityka

***

Wreszcie komiks! Recenzja wystawy „Teraz komiks!” w MNK
Karolina Płużek

Prezentowana w Muzeum Narodowym w Krakowie wystawa „Teraz komiks!” opowiada historię polskiego komiksu na przestrzeni blisko stu pięćdziesięciu lat. Opowieści rysunkowe pełniące początkowo funkcję humorystycznej anegdoty publikowanej na łamach gazet z czasem ewoluowały w historie zajmujące wielotomowe wydawnictwa. Komiks, choć stanowi fenomen popkulturowy, w przestrzeni Muzeum Narodowego pojawia się po raz pierwszy jako temat przewodni ekspozycji. Wszystkie prezentowane na wystawie przedmioty pochodzą z prywatnej kolekcji Wojciecha Jamy, pasjonata komiksów i pomysłodawcy Muzeum Dobranocek w Rzeszowie. Na wystawie prezentowanych jest ponad 600 obiektów, m.in.: szkice, plansze, blaudruki, albumy z rysunkami i autografami, jak również książki, katalogi, czasopisma, druki ulotne oraz unikalne figurki, zabawki, monety, znaczki i przedmioty codziennego użytku. Dodatkowo można nie tylko podziwiać eksponaty, ale osobiście wejść do komiksowej pracowni papcia Chmiela lub zrobić sobie fotografię pamiątkową z ulubionym bohaterem.

Za ojca komiksu uważa się Rodolpha Töpffera, którego „powieści w rycinach” powstałe w pierwszej połowie XIX stanowiły pierwowzór późniejszego komiksu. O mały włos opowieści tworzone dla niewielkiego kręgu odbiorców nigdy nie zostałyby opublikowane. Osobą, która zachęcała Töpffera do druku własnej twórczości był nie kto inny, jak Johann Wolfgang Goethe. Druga połowa stulecia stanowiła moment oswajania nowej formy opowiadania historii. Opowieści rysunkowe zaczęły wkraczać w świat prasy. Na wystawie prześledzić możemy najpopularniejsze w tamtym czasie postacie ze świata komiksu, będące inspiracją dla polskich twórców.

W okresie międzywojennym w Polsce komiks stanowił część prasy codziennej. Choć zdarzały się wyjątki, jak chociażby albumy takie jak „Ogniem i mieczem, czyli przygody Szalonego Grzesia” z 1920 roku czy „Przygody Bezrobotnego Froncka” wydawane w drugiej połowie lat 30. Inną słynną postacią tego czasu, której przygody znały nawet dzieci urodzone pod koniec ubiegłego stulecia był Koziołek Matołek, bohater stworzony przez Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza. W dużej mierze tłumaczono wówczas twórczość autorów zagranicznych, można tu przywołać, chociażby postać Adamsona, którego nazwisko ewoluowało w zależności od czasopisma, w którym publikowane były jego przygody. Dzięki czemu znany za granicą Adamson, dla Polaków był jednocześnie Agapitem Krupką, Napoleonem Kluską, Ildefonsem Kopytko oraz Maćkiem Bułą, by wymienić tylko niektóre z wersji polonizacji nazwiska tego szwedzkiego bohatera.

Okres okupacji wyraźnie zahamował rozwój komiksu, choć wydawano je również w okresie wojny. Na emigracji najbardziej znanym bohaterem opowieści rysunkowych staje się Walenty Pompka stworzony przez wspomnianego już Mariana Walentynowicza oraz Ryszarda Kiersnowskiego. Historie o Walentym Pompce wydawane w dwóch gazetach emigracyjnych miały na celu zachęcać do rekrutacji do wojska. Skutek jednak nie był tak spektakularny, jak się spodziewano, dlatego też w 1943 roku, zaprzestano druku. Po wojnie natomiast komiks traktowany był wrogo, przede wszystkim jako symbol amerykańskiej popkultury. W okresie odwilży dostrzeżono w nim jednak potencjał propagandowy. Atrakcyjną dla młodzieży formę wystarczyło wypełnić jedynie poprawnymi ideologicznie treściami. „Świat Młodych”, który do tej pory był niechętnie nastawiony do publikacji tego typu treści, wraz z rokiem 1956 staje się wydawcą jednej z najbardziej kultowych serii komiksów okresu PRL-u, czyli przygód Tytusa, Romka i A’Tomka autorstwa Henryka Jerzego Chmielowskiego. Z kolei w 1967 roku w wyniku działań Komendy Głównej Milicji Obywatelskiej powstaje postać Kapitana Jana Żbika, tym razem bohater miał istotną rolę - ocieplania wizerunku MO i przekonania młodzieży do tej instytucji. Seria komiksów o Kapitanie Klossie powstała natomiast z inicjatywy wydawnictwa na podstawie serialu „Stawka większa niż życie”.

Rok 1989 umożliwił dostęp do zagranicznych wydawnictw. Na początku lat 90. w Polsce zaczęły pojawiać się zachodnie komiksy, co dało możliwość konfrontacji z zupełnie innymi sposobami konstruowania opowieści. Nowy system polityczny w pełni oddał proces kreacji w ręce twórców, bez konieczności dopasowania efektów ich pracy do jakiejkolwiek ideologii poza wizją autora. Jednocześnie istniała silna potrzeba odcięcia od bohaterów poprzedniego ustroju. W latach 90-tych i w pierwszej dekadzie XXI wieku popularność zyskiwały parodie. Szybko zdano sobie sprawę, że postać superbohatera trudno jest wpasować w polskie realia, a obserwacja tego, co wydarza się wkoło, stało się punktem wyjścia do tworzenia komiksu. Polska ukazywana jest w krzywym zwierciadle, absurdalny humor miesza się z gorzką refleksją na temat otaczającej rzeczywistości. Pomimo możliwości inspirowania się zachodnimi komiksami, polscy twórcy nie idą jednak w tym kierunku. Tworzą swój własny styl bazujący na krytyce społecznej, odbiegając tym samym od wzorców przyniesionych z zachodu.

Wystawa „Teraz komiks!” to próba zebrania wszystkich najważniejszych zjawisk istniejących w polskim komiksie od jego początków do chwili obecnej. Jest więc przede wszystkim narracją opartą na chronologii i komiksach samych w sobie oraz pewnym fenomenie kolekcjonerskim, który wokół nich powstał. Dla dorosłych jest nostalgiczną podróżą do krainy dzieciństwa, dla wielu młodych odwiedzających odsłania ona z kolei zupełnie nowy świat, który - jeśli tylko zechcą - będą mogli odkrywać. Po obejrzeniu wystawy pozostaje jednak pewna doza niedosytu, kim tak naprawdę byli twórcy komiksu, co ich osobiście inspirowało, jak kształtowała się społeczność świata komiksu. Może dzięki tej ekspozycji uda się w jakiś sposób zbudować świadomość, że komiks to nie tylko lektura dla mało wymagających czytelników, lecz małe dzieło sztuki, które jest w stanie powiedzieć wiele o czasie, w którym powstało. A w przyszłości starania Wojciecha Jamy, by utworzyć odrębne muzeum zajmujące się gromadzeniem i propagowaniem sztuki komiksu zostaną urzeczywistnione, dzięki czemu poznamy odpowiedzi na nurtujące nas pytania.

Źródło: http://numarte.com.

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

23-03-2018 20:00

manager

Dział z wydawnictwami komiksowymi wzbogacił się o publikacje, które odnalazł p. Arkadiusz Florek (dziękujemy również za pliki graficzne):



Na IV stronie okładki książki Adama Ruska „Leksykon polskich bohaterów i serii komiksowych” [Wydawnictwo Biblioteki Narodowej, Warszawa 2007] wśród wielu postaci komiksowych wypatrzyć można portret Klossa autorstwa Tomasza Lwa Leśniaka.





„Stawka większa niż życie”, autor: Zbigniew Similak – dwuplanszowe nawiązanie do serialu i komiksu, które zamieszczone zostało w albumie „Zagłoba” z pracami Zbigniewa Similaka [Wydawnictwo Roberta Zaręby, Radom 2013].





„Ratman i Kloss na Srebrnym Globie”, scenariusz i rysunki: Tomasz Niewiadomski, „Nowa Fantastyka”, nr 8 z sierpnia 1995 roku; komiks ten ukazał się również w albumie „O obrotach dział niebieskich”, wydanym przez Kulturę Gniewu w 2003 roku.



„Komiks polski”, rysunek: Tomasz Kozłowski (ilustracja artykułu „Historia komiksu polskiego” autorstwa Tomasza Kozłowskiego), „Kurier Lubelski”, nr 20 z 25 stycznia 1999 roku.

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

02-06-2018 22:00

A79

"manager" napisał:



„Stawka większa niż życie”, autor: Zbigniew Similak – dwuplanszowe nawiązanie do serialu i komiksu, które zamieszczone zostało w albumie „Zagłoba” z pracami Zbigniewa Similaka [Wydawnictwo Roberta Zaręby, Radom 2013].

Ktoś tu próbował obsadzić Klossa i Brunnera w cudzym żarcie. W komiksie prasowym „Wicek i Wacek. Ucieszne przygody dwóch wisusów w czasie okupacji…” (wyd. 1948, reprint 1989) pojawił się identyczny bałwan – Adolf, „jak żywy”. Także drugi żart zdradza podobieństwo do paska z tomiku o Wicku i Wacku, w którym napaść odbywa się qui pro quo. Po co pan Similak do tych plagiatów wmanewrowywał Klossa i Brunnera?

------

Ba! Gdybym ja był niedyskretny…

14-06-2018 23:00

175 postów   16 17 18
© 2018 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: strony.gliwice.pl.