Forum » O serialu » Stawkowy Olsztyn
62 postów   4 5 6 7
Autor Stawkowy Olsztyn
jhbsk

Obawiam się, ze jeszcze długie lata będzie się tropić prawdziwych i urojonych komunistów. Pamiętam historię ulicy Batuty na Ursynowie.

------

– Hezké počasí.
– V loni touhle dobou pršelo.
– Déšť se sněhem.

06-05-2017 06:43

Pedro Gomez
Chyba pan redaktor nie zauważył, że tablica upamiętnia serial, a nie Hansa Klossa. Być może, chodziło o to by obśmiać cały temat dekomunizacji.

Dla mnie dekomunizacja sfery symboli w Polsce jest typowym przykładem "polskiej bylejakości". Zaczęto na początku lat dziewięćdziesiątych i zamiast skończyć, to rozgrzebano temat, zmarnowano moment i szerokie przyzwolenie społeczne, a potem ludzie się znudzili i zaczęli mieć tę sprawę (delikatną i według mnie, jednak ważną) zwyczajnie gdzieś, bo "kto za to zapłaci".

Prawie trzydzieści lat później mamy ocierający się o groteskę spektakl i cyniczne zbijanie kapitału politycznego na temacie, który powinien być już dawno zamknięty.

I chyba uwadze wszystkich umyka pewne większe dobro, że faktycznie: Berling, Sawicka czy inne Waltery nie powinni widnieć na tabliczkach. Problem polega na tym, że nie powinni na nich widnieć dekady temu. No cóż... lepiej późno, niż wcale. Będzie przy tym trochę śmiechu z co głupszych pomysłów, ale trudno... miejmy to wreszcie za sobą.

------

Chodzi o sprawę

07-05-2017 21:44

manager

Z okazji 50-lecia realizacji zdjęć do „Stawki większej niż życie” w Olsztynie szykowane są rocznicowe atrakcje. O szczegółach poinformujemy wkrótce.

W czerwcu 2011 roku olsztyńskie plenery zwiedzał Stanisław Mikulski. Aktorowi towarzyszył reporter „Gazety Olsztyńskiej”.

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

19-06-2017 19:50

manager






------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

03-07-2017 21:55

manager

Pięć odcinków stawkowego serialu realizowano w 1967 roku w Olsztynie i jego najbliższych okolicach. Miałem wtedy 17 lat i towarzyszyłem ekipie filmowej jako ciekawski obserwator z radzieckim aparatem fotograficznym marki Fed w ręku. Po latach, w 2003 roku, już jako dziennikarz, filmowiec, redaktor i wydawca, zainicjowałem umieszczenie na Starym Mieście, w miejscu próby zlikwidowania Hansa Klossa, tablicy „Zaułek «Stawki większej niż życie»”. Potem kilkakrotnie gościli w Olsztynie Stanisław Mikulski i Emil Karewicz, dwukrotnie przyjeżdżali członkowie Klubu Miłośników Stawki, popularyzowałem to wydarzenie w prasie, radiu i telewizji. Stąd ta książka.

Tomasz Śrutkowski



Premiera książki i spotkanie z autorem odbędzie się 4 sierpnia 2017 roku o godz. 17.00 (Książnica Polska, pl. Jana Pawła II, Olsztyn).

Ramowy program olsztyńskich atrakcji jubileuszowych znajduje się tutaj.

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

24-07-2017 23:10

manager





------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

29-07-2017 00:35

BoBer

Uwaga, nadradca Gebhardt nadciąga swoim wozem! A dzisiaj o 17.00 przed stawkową tablicą spotkanie z Heleną Białecką, Ireną Karel, Zygmuntem Malanowiczem i Bogdanem Sölle z okazji 50-lecia realizacji w Olsztynie zdjęć do „Stawki większej niż życie”.

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

05-08-2017 13:50

BoBer

Autografy bohaterów olsztyńskiego jubileuszu 50-lecia realizacji „Stawki większej niż życie”



***

„Gazeta Olsztyńska” z 7 sierpnia 2017 roku o spotkaniu z okazji 50-lecia realizacji w Olsztynie zdjęć do „Stawki większej niż życie” (zapowiedź tekstu na s. 1, dwa teksty na s. 2 - „To była wysoka stawka, czyli pół wieku kultowego J-23” Pawła Jaszczanina i Ady Romanowskiej oraz „Nóż, cygaro i nostalgia” Marka Barańskiego).





(po kliknięciu w zdjęcie otworzy się plik większego formatu)

***

Na planie kultowego serialu pół wieku później
6 sierpnia 2017, 16.38; autorzy: WZ, MN


(po kliknięciu w zdjęcie otworzy się strona z materiałem filmowym)

Dokładnie pół wieku temu na olsztyńskim Starym Mieście pojawiła się ekipa filmowa, realizująca serial „Stawka większa niż życie”. Nikt wówczas nie podejrzewał, że stanie się on jedną z ikon polskiej telewizji. Fani serialu uczcili jubileusz, organizując w dawnych plenerach spotkanie z osobami, które tworzyły „Stawkę...”.

Kultowy serial nagrywany był między innymi na uliczkach olsztyńskiego Starego Miasta. Ekipa filmowa pojawiła się tam latem 1967 roku, a część związanych ze „Stawką…” osób, także pół wieku później.

Z jubileuszowego zaproszenia skorzystała między innymi Helena Białecka, asystent reżyserów Andrzeja Konica i Janusza Morgensterna. Pojawił się także aktor Zbigniew Malanowicz, dla którego Olsztyn jest miastem szczególnym, bo choć urodził się w Wilnie, dzieciństwo i młodość spędził właśnie w Olsztynie.

W Olsztynie i okolicach miasta nagrywane były sceny do 5 z 18 odcinków serii. Jubileuszowe spotkanie zorganizowane było na ulicy Kołłątaja, w miejscu nazywanym zaułkiem „Stawki większej niż życie”.

***

Spotkanie po latach ze „Stawką większą niż życie”
Data publikacji: 4 sierpnia 2017 roku


Tomasz Śrutkowski w studiu Polskiego Radia Olsztyn

(po kliknięciu w zdjęcie otworzy się strona z plikami audio)

50 lat temu w Olsztynie kręcono zdjęcia do serialu wszech czasów „Stawka większa niż życie”. W latach 1967-68 roku w stolicy Warmii i Mazur nakręcono 5 odcinków z 18.

Bardzo dobrze tamte czasy pamięta gość „Bliższych spotkań”, Tomasz Śrutkowski – dziennikarz i wydawca, który napisał książkę „Stawka większa niż życie – spotkania po latach”.

Agnieszka Lipczyńska: Kultywuje Pan pamięć o realizacji w Olsztynie serialu „Stawka większa niż życie”. A wszystko zaczęło się pół wieku temu. Dziś i jutro to 50-lecie będzie obchodzone w Olsztynie. Dzisiaj w Książnicy Polskiej promocja książki mojego gościa „Stawka większa niż życie – spotkania po latach”. Witam Pana bardzo serdecznie.

Tomasz Śrutkowki: To takie wspomnienia z dzieciństwa, można powiedzieć.

Agnieszka Lipczyńska: Proszę powiedzieć, czy zbierając materiały do tej książki, trafił Pan na takie informacje, które Pana zaskoczyły?

Tomasz Śrutkowski: Był problem poszukiwania miejsc słynnego skoku Stanisława Mikulskiego. Potem, jak aktor był w Olsztynie, zapytałem go o to. Mikulski powiedział, że nie wie, bo to były tory kolejowe. Mówiono, że było to koło Łańska, za Kortowem. I nagle się okazuje, że Janusz Czarkowski to pamiętał. Według niego, tym miejscem był Track, a dokładnie bocznica kolejowa.

Opisana jest też dziwna historia Czarkowskiego, kiedy był opiekunem grupy młodych ludzi po studiach geograficznych. Nagle przyjechała ekipa szukając statystów i on został wybrany, bo miał wygląd aryjski i był świadkiem tego skoku. Mikulski tego nie pamiętał. To jest więc taka super ciekawostka.

Agnieszka Lipczyńska: Kiedy kręcono serial, było duże zainteresowanie. Pierwszy odcinek, „Wiem, kim jesteś” tutaj powstał. Już wtedy produkcja wzbudzała ogromne zainteresowanie?

Tomasz Śrutkowski: On do tej pory jest dla mnie ciekawy. Od środka nasze więzienie zawsze było dla mnie tajemnicą. Reżyserzy weszli tam z kamerą i wtedy dokładnie to zobaczyliśmy. Trzeba było bardzo się zasłużyć, żeby zobaczyć więzienie od wewnątrz w tamtych czasach, a jest to bardzo ciekawa scenografia. Potem sceny kręcono przy sali „Gwardii” i oczywiście na starówce. Olsztyn był bardzo fotogeniczny.

Agnieszka Lipczyńska: Jak Pan myśli, na czym polega fenomen tego serialu?

Tomasz Śrutkowski: Myślę, że głównym problemem jest to, że sami autorzy się ciągle zastanawiali, skąd się wziął ten fenomen, bo oni na to nie liczyli. Natomiast ważne było to, że najpierw był to teatr sensacji telewizji. W tamtych czasach po prostu nie miał konkurencji. Nieliczni mieli telewizory i nagle wszedł Kloss. Po prostu publiczność kupiła to – tak można powiedzieć.

Myślę, że fenomen „Stawki” polega też na tym, że miał znakomity scenariusz, wzorowany po części na filmach z Jamesem Bondem. Niespotykane wtedy było robienie sobie żartów z okupacji. Wielką role odegrali również reżyserzy i aktorzy. W tym serialu grali najlepsi polscy aktorzy. Jest to zlepek różnych sytuacji – aktorstwo, scenariusz i muzyka Jerzego Matuszkiewicza. Ta muzyka jak się pojawia, to wszyscy już widzą ten serial nie patrząc na ekran.

Agnieszka Lipczyńska: Na zakończenie jeszcze powiedzmy o obchodach, które rozpoczynają się jutro w Olsztynie.

Tomasz Śrutkowski: Dzisiaj jest promocja książki, a ponadto jutro będziemy na Starym Mieście, na ulicy Kołłątaja.

Agnieszka Lipczyńska: A z czyim udziałem?

Tomasz Śrutkowski: Będzie Pani Irena Karel, która grała w jednym z odcinków, będzie znany aktor Zygmunt Malanowicz, który kończył liceum nr 2 w Olsztynie i scenograf Sölle. Ponadto, może będzie Pani Białecka, która była asystentem reżysera. Są to wszyscy ludzie wiekowi i być może jest to ostatnie takie spotkanie plenerowe związane ze „Stawką”.

Agnieszka Lipczyńska: Dziękuję Panu bardzo serdecznie.

Tomasz Śrutkowski: Dziękuję.

***

Hans Kloss po 50 latach wraca do Olsztyna. Przyjadą miłośnicy filmu z całej Polski. Rozmawiamy z Tomaszem Śrutkowskim, autorem „Stawki większej niż życie — spotkań po latach” i organizatorem wydarzenia.

Data publikacji: 5 sierpnia 2017 roku, godz. 11.30


Archiwum Zofii i Andrzeja Barankiewiczów

— W czym tkwi fenomen serialu „Stawka większa niż życie”?

— Każdy odcinek jest odrębny, nie ma ciągu i można oglądać je w dowolnej kolejności. Po drugie obsada aktorska jest na najwyższym poziomie. A przede wszystkim są świetne dialogi, które przeszły do historii. Nie są sztuczne, nadęte, jakieś kretyńskie, ale są dowcipne i inteligentne. A poza tym historia drugiej wojny światowej pokazana jest na luzie.

— I Kloss jest jak James Bond!

— Otóż to! Myślę, że ustawienie Mikulskiego w roli superagenta było trafione.

— W dodatku świetnie wygląda w niemieckim mundurze.

— Był pomysł, żeby Klossa miał grał Gogolewski, ale był za delikatny. Tak mi mówił Bohdan Głuszczak, który znał dobrze Konica, reżysera. Ale że Mikulski grał wtedy w wersji teatralnej, którą emitowała telewizja, więc padło na niego. Konic miał mu nawet powiedzieć: „Ty musisz to zagrać! Będziesz najsłynniejszym aktorem w Polsce!”. I tak się stało.

— Pan towarzyszył ekipie podczas kręcenia „Stawki...” w Olsztynie.

— Interesowałem się filmem od dziecka, mimo że w rodzinie nikt z kinem nie był związany. Dlatego gdy dowiedziałem się, że w lipcu i w sierpniu będą kręcić serial, pomyślałem, że nie mogę tego przeoczyć. To była wielka atrakcja! Dzisiaj ludzie mają telewizory, dwieście kanałów, przy których usypiają. Wtedy była nuda. A że miałem wtedy rower, więc każdego dnia właśnie na nim się przemieszczałem, żeby być jak najbliżej ekipy filmowej.

— Pewnie nie brakowało anegdot.

— To była bardzo duża produkcja, a czasy były takie, jakie były. Zawsze coś nie wychodziło. Przykład — scena z czołgiem kręcona na lotnisku na Dajtkach. Musieli nagrać trzysekundową scenę, która ciągnęła się w nieskończoność. Przyczepiali płyty do gąsienic, które nie mogły spaść w czasie wybuchu. Co czołg strzelał, to one odpadały. Jak na złość! Raz, drugi, trzeci… W końcu reżyser rzucił mięsem, kazał porządnie dokleić, żeby w końcu skończyć scenę. Przecież nie można było tak krótkiej sceny kręcić pół dnia! Scenografowie polecieli do czołgu, zaczęli przy nim majdrować, napięcie rosło. W końcu znowu czołg wystrzelił z działa. Nie odpadło! Operator kiwnął ręką, że się udało i w tym momencie płyty odpadły. Ale trzy sekundy udało się skręcić.

— Takich sytuacji pewnie było więcej.

— Ciekawy był catering. Dzisiaj za ekipą jeździ bus, a właściwie restauracja na kółkach. Pamiętam obiad w czasie kręcenia scen na moście św. Jana. Przyjechał samochodzik z jakimś termosikiem. Posiłki wydawały piękne panie w fartuszkach, ale ekipa nie miała ani stołów, ani krzeseł. Siadali więc na krawężnikach i jedli na kolanie. Catering przygotowało wtedy olsztyńskie Technikum Gastronomiczne. Jedzenie było bardzo dobre, ale aktorzy jedli po roboczemu. Niektórzy stali, żeby się nie pochlapać. Ale wtedy były tylko cztery restauracje w Olsztynie. Niewiele, ale na pewno nie chodziło o pieniądze, bo ekipa je miała. Brakowało organizacji. Bo oni jadali w ten sam sposób zawsze — nie tylko na starówce.

— Ot, ciężka praca...

— Albo scena kręcona w Kortowie. Sędziwy już wtedy aktor Stanisław Milski musiał zamoczyć się w jeziorze. Było zimno, padało. Na pewno nikomu nie było przyjemnie. A ja miałem przy sobie termos z ciepłą herbatką. Aktorzy nic nie mieli, a trzęśli się z zimna. Wyjąłem więc termos, nalałem herbatę do kubka i oddałem w zziębnięte ręce Milskiemu. Można zażartować, że uratowałem mu życie! To był starszy pan, ale zagrał swoją scenę wyśmienicie! Pogoda jednak dała mu się we znaki. A moja herbata na pewno pomogła mu stanąć na nogi. Sam w jeziorze bym się wtedy nie zamoczył, a on wpadł i nawet okiem nie mrugnął.

— Do Olsztyna przyjadą twórcy filmu.

— Być może będą też wdowy po Mikulskim, Konicu i Morgensternie. Ale na pewno będą aktorzy: Zygmunt Malanowicz, który grał Johanna Streita, i Irena Karel, kelnerka Lutzi. Przyjedzie też Helena Białecka-Rutkowska, asystentka reżyserów i klapserka, oraz Bogdan Sölle, scenograf. Odbędzie się też promocja mojej książki „Stawka większa niż życie — spotkania po latach”.

W sobotę, 5 sierpnia o godz. 17 odbędzie spotkanie z realizatorami „Stawki większej niż życie”, klub U Artystów

Ada Romanowska
„Gazeta Olsztyńska”

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

07-08-2017 15:10

manager

Ubiegłoroczny jubileusz stawkowy odnotowany został w XX roczniku „Kalendarza Olsztyńskiego”, który wydaje Tomasz Śrutkowski w swojej oficynie Edytor Wers.



Notatka z kalendarzowego działu „Kronika olsztyńska”:

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

29-01-2018 21:30

BoBer

Miejska Biblioteka Publiczna w Olsztynie – filia Planeta 11 przy al. Piłsudskiego 38 zaprasza w marcu do obejrzenia wystawy czasowej „«Stawka większa niż życie» w Olsztynie”. Znalazły się na niej zdjęcia Zofii i Andrzeja Barankiewiczów wykonane na planie serialu.



Źródło: Miejska Biblioteka Publiczna w Olsztynie

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

20-03-2018 18:00

62 postów   4 5 6 7
© 2019 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: strony.gliwice.pl.