Stawkowy Wrocław – odsłona druga

Program poprzedniego pobytu sympatyków serialu we Wrocławiu był znacznie skromniejszy, nie było wypracowanych form organizacyjnych i pogoda niespecjalnie sprzyjała. Ponadto przed dwoma laty w stolicy Dolnego Śląska spotkało się niewiele osób z grona dzisiejszych klubowiczów. Dlatego w sztabowym gronie zapadła decyzja, by z większym rozmachem i w możliwie panoramiczny sposób poznać stawkowy Wrocław.

Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, jednak dotychczasowe doświadczenia nakazywały wznosić toasty za zwycięstwo dopiero po zakończeniu działań wszelakich – rozpoznawczych, organizacyjnych, dywersyjnych i bojowych. Służby kontrwywiadu tradycyjnie penetrowały archiwa i bazy danych w poszukiwaniu kreta czy innego śpiocha. Okazał się nim niejaki Lemner, który próbował sprowadzić członków siatki nie tyle do schronu, ile do parteru; poniósł jednak sromotną klęskę. Nie wziął bowiem pod uwagę, że schemat działania nakreślił porucznik Kloss: szybka wymiana zdań na dachu hotelu, fiolka z cyjankali, wymiana ciosów, akcja z gaśnicą pianową. I po sprawie.

Wędrówka po stawkowym Wrocławiu została podzielona na zmotoryzowany piątek i lądowo-rzeczną sobotę. Pierwszego dnia oczy stawkowiczów cieszyły miejsca i obiekty położone w odległych od siebie punktach miasta, wśród nich plenery niedawno odkryte. Dzięki niespodziance siatki warszawsko-płockiej z elementem włoskim kawalkada pojazdów oznakowana klubowymi flagami mknęła przez Sępolno, Zalesie i Krzyki. Podkreślały one ekskluzywność stawkowej społeczności.

Osiem taktów poloneza A-dur przed pomnikiem Fryderyka Chopina było sygnałem do rozpoczęcia zasadniczej części akcji „Stawkowy Wrocław”. Jej pierwszym akordem była willa profesora Porschatta z odcinka „Bez instrukcji”. Obiekt ten początkowo wydawał się niedostępny: wszystko wskazywało na to, że skończy się na obstawieniu rezydencji, wykonaniu dokumentacji frontowej części domu i uniemożliwieniu uciszenia nieco już leciwej Marty Laum. Los jednak okazał się łaskawy i podczas drugiej wizyty filmowa willa otworzyła swoje podwoje. Dzięki jej właścicielce zobaczyliśmy wszystkie filmowe zakątki: ganek, parapet ze śladem detonacji ładunku obrazującego strzał oddany w kierunku Klossa, okno od strony ogrodu, którym agent J-23 dostał się do środka willi, przeszkloną oranżerię z charakterystycznym żyrandolem, salon z regałem na książki, narożne okno, przed którym stało biurko, kandelabr, schody prowadzące na piętro, hol z lustrem. Ekipa filmowa spędziła w tym obiekcie trzy dni zdjęciowe. Budynek nie był remontowany od dziesięcioleci, dlatego zachowały się wszystkie charakterystyczne elementy znane z odcinka „Bez instrukcji”. Filmowa willa wystawiona została na sprzedaż, można ją nabyć za ponad cztery miliony złotych.

Na kino Roma z odcinka „Zdrada” zaaranżowano budynek Teatru Polskiego, który po pożarze i remoncie sprzed kilkunastu lat nie przypomina już filmowego obiektu. O tym, że zdjęcia zrealizowano właśnie przed wejściem do wrocławskiego teatru świadczy widoczna na ekranie sąsiednia kamienica i charakterystyczna architektura położonej po przeciwległej stronie ulicy Wojciecha Bogusławskiego. Stawkowicze z materiałami poglądowymi w dłoniach potwierdzili, że to z całą pewnością tutaj przechadzał się Kloss czekający na Christin Kield.

Remont nie zmienił natomiast filmowego charakteru stacji PKP Wrocław Leśnica, czyli stacji kolejowej w Arnswalde z odcinka „Bez instrukcji”. Zdjęcia realizowane były na peronie I – to tutaj wysiada Kloss szukający dojścia do fabryki profesora Porschatta. Świadczy o tym szerokość peronu, niezmieniona do dzisiaj architektura zejścia do miasta i kształt belek w zadaszeniu. Nie ma już charakterystycznej budowli na peronie II, po budynkach za torami zostały fragmenty pierwszej kondygnacji. Irek z siatki legnickiej zauważył, że za realizacją zdjęć w tym miejscu przemawia również stosunkowo niedaleko położona wieś Błonie, w której nakręcono ujęcia z wiatrakiem kozłowym w tle (ekipa nie musiała pokonywać długiej trasy). A po kilkunastu minutach jazdy samochody zatrzymały się przed serialową jednostką specjalną w Altdamm. Teren jest chroniony nie gorzej niż podczas wojny, dlatego nie było szans na zobaczenie z bliska charakterystycznych budowli wojskowych, położonych przy ul. Obornickiej.

Jedna trzecia odcinków „Stawki większej niż życie” zrealizowana została siłami Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu, której część obiektów i pomieszczeń mogliśmy zobaczyć dzięki uprzejmości p. Roberta Gawłowskiego, dyrektora placówki. Szczególny klimat panuje w małej hali zdjęciowej i na dziedzińcu wewnętrznym, który bez zabiegów scenograficznych wykorzystywany jest nadal przez filmowców (niedawno gościła tam ekipa niemiecka, realizująca film wojenny). W magazynie kostiumów do dzisiaj przechowywany jest mundur, w którym grał Stanisław Mikulski. Podczas powodzi ucierpiało archiwum, dlatego we Wrocławiu nie zachowała się żadna dokumentacja dotycząca produkcji „Stawki większej niż życie”. Dowiedzieliśmy się, że wchodzący w skład filmowych obiektów Pawilon Czterech Kopuł przekazany zostanie wkrótce Muzeum Narodowemu, które dzięki środkom z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz funduszom unijnym doprowadzi ten kompleks zabudowań do stanu sprzed stu lat i udostępni zwiedzającym. Wrocławska wytwórnia nie podzieli losu placówki łódzkiej, która ponad dziesięć lat temu została zlikwidowana. Zostanie przekształcona w nowoczesne centrum produkcji filmowej, oferujące najnowsze zdobycze techniki.

Premierowe plenery stawkowe, czyli ogrodzenie filmowej willi generała von Boldta, sztab majora Elerta i domek Tomali, zlokalizowane zostały na osiedlach Szczytniki i Karłowice. Ujęcia do odcinka „Zdrada” realizowane były w godzinach nocnych, dlatego jedynie charakterystyczny kształt ogrodzenia i bramy wjazdowej pozwolił namierzyć miejsce pracy filmowców. Ogrodzenie willi generała von Boldta widzimy, gdy Kloss wjeżdża na teren posesji i kiedy Christin Kield opuszcza ją przez płot. Zdjęć nie realizowano w pomieszczeniach znajdującego się za ogrodzeniem budynku. Natomiast filmowy sztab majora Elerta „zagrał” podczas ujęć dziennych i nocnych. Budynek został niedawno odrestaurowany, nie zadbano jedynie o przywrócenie blasku kratom w ogrodzeniu terenu. Zdjęcia realizowane były wewnątrz obiektu i z jego okien (kamera pokazuje oficerów wychodzących z obiektu). Na ekranie widzimy też wartownika strzegącego wejścia do filmowego sztabu. Stawkowicze nie przepuścili okazji do zrekonstruowania tego krótkiego ujęcia z odcinka „Hasło”: w rolach wartowników szczególnie dobrze prezentowali się Marek i Karol.

Wielu emocji dostarczyła wizyta w filmowym domku Tomali z odcinka „Akcja – «Liść dębu»”. Przez minione dziesięciolecia obiekt nie zmienił się właściwie zupełnie. Wzrok nadal cieszy ta sama furtka, dzwonek na drzwiach, charakterystyczny ganek, schody na piętro, kuchnia, pokój, w którym rezydował Tomala. Drzwi otworzyła pani Genowefa, 90-letnia dzisiaj właścicielka posesji, która chętnie dzieliła się wspomnieniami z około dziesięciodniowego pobytu w jej domu ekipy filmowej, którą kierował Janusz Morgenstern. Gospodyni pamięta, że nie musiała z mężem i dziećmi opuszczać domu na czas realizacji zdjęć – kiedy filmowcom było potrzebne któreś z pomieszczeń, prosili mieszkańców domu o przejście do innego pokoju. Pani Genowefa w upalne lato 1968 roku wielokrotnie prała i prasowała Stanisławowi Mikulskiemu podkoszulki. Aktor grał w mundurze i w skórzanym płaszczu, dlatego biły na niego siódme poty. Zdjęcia na terenie posesji wzbudzały ogromne zainteresowanie okolicznych mieszkańców, szczególnie dzieciaków, które wspinając się na parapety od strony ulicy i podwórka, żeby dojrzeć przez okno odtwórcę roli Klossa, brudziły butami ścianę domu. Po wyjeździe ekipy budynek trzeba było pomalować. Filmowcy byli bardzo mili, pani Genowefa częstowała ich herbatą i owocami z sadu. Posiłki były najczęściej dowożone na plan, czasami członkowie ekipy jechali na obiad do stołówki. Właścicielka domku Tomali otrzymała od nas bukiet kwiatów, płytę DVD zawierającą m.in. odcinek „Akcja – «Liść dębu»” i archiwalne zdjęcia. Pobyt w filmowym domku Tomali był doskonałą okazją do zrekonstruowania znanych z ekranu ujęć: Kloss, czyli Shen-Kun z placówki kieleckiej, otwiera furtkę, wchodzi na schody, dzwoni do drzwi i rozmawia w holu z Tomalą, czyli Hermannem Camelem z placówki szczecińskiej. Obaj oficerowie doskonale poradzili sobie z tym zadaniem aktorskim.

Kolejny plenerowy przystanek to osiedle Dąbie. Znajduje się tam filmowa kamienica przy Schanzenstrasse 56, w której zatrzymała się Christin Kield podczas pobytu w Berlinie. Filmowe mieszkanie stoi obecnie puste. Drzwi wejściowe nie zmieniły się od czasu realizacji serialu, przed budynkiem nie ma już ogrodzenia widocznego w odcinku „Zdrada”. Balkon, przez który Kloss opuszczał mieszkanie, porósł winobluszczem, na ścianie do dzisiaj widoczne są ślady rusztowania, po którym schodził agent J-23. Nieopodal znajduje się miejsce, w którym nakręcono scenę porwania Christin Kield (nie jest to chodnik przed filmową kamienicą). Czekały tam na klubowiczów dwie niespodzianki. Pierwsza z nich to pasek od płaszcza, który Christin Kield zgubiła podczas porwania. Odnalazł go Jacek, który po dokładnych oględzinach wyciągnął z paska list od Beaty Tyszkiewicz, odtwórczyni głównej roli żeńskiej w odcinku „Zdrada”. Aktorka napisała m.in.:

Mili Członkowie Klubu Miłośników Stawki!

Jak tylko dowiedziałam się, że na miejsce kolejnego spotkania wyznaczyliście Wrocław, a więc miasto, gdzie kręcono odcinek, w którym ja miałam przyjemność grać, postanowiłam skreślić do Was tych kilka słów. (...) Najistotniejszym elementem tamtych czasów był CZAS. (...) Nikt nie gonił. Wiązało się to z radosnymi i niekończącymi się bankietami, a że nie byłam amatorką takich zabaw, zaszyłam się na Biskupinie. (...) Hotel „Monopol” – tam w nim scena dancingu z Klossem. Ogrody przy willach. Łatwość zdobycia kostiumów i mundurów. W pierwszych odcinkach „Stawki” grały jeszcze autentyczne, wojenne mundury niemieckie. Oczywiście, gwiazda nasza – Staś Mikulski i Emil Karewicz mieli zapewne szyte na miarę. Ja grałam w swoich rzeczach – jako że Szwedka mogła być ubrana oryginalniej, i to jeszcze aktorka. Miłe czasy. Życzę Państwu miłych chwil. Beata Tyszkiewicz

Druga niespodzianka to strój, w którym pojawiła się Ewa (zwana niekiedy Ewą Fromm): miał on taki sam krój i był uszyty z identycznego materiału jak sukienka Berty, przyjaciółki Christin Kield (czarna tkanina w podłużne, białe paski, biały, wykładany kołnierz, do tego torebka łudząco podobna do tej, którą widzimy na ekranie w dłoniach Berty i szpilki w stylu lat czterdziestych XX wieku). Odczucie déjà vu potęgował wydruk stosownej stopklatki, którą w celach porównawczych trzymał w dłoniach Rafał (w odcinku „Zdrada” – Hans Kloss).

Klubowicze przyjęli obie niespodzianki z entuzjazmem i gromkimi brawami nagrodzili ich pomysłodawców i wykonawców, czyli Ewę i Tomka. A po kilku chwilach przed oczami tropicieli filmowych plenerów pojawiło się letnisko w Arnswalde z odcinka „Bez instrukcji”, czyli taras klubu studenckiego „Tawerna” przy Wybrzeżu Wyspiańskiego 40 i widoczne stamtąd zakole Odry, gdzie do dzisiaj funkcjonuje klub jachtowy. Plener ten został odkryty dwa lata temu przypadkiem, gdy szukając schronienia przed ulewnym deszczem, schroniliśmy się pod – jak się okazało – filmowym dachem. Realizatorzy serialu mieli świetny pomysł i wprawne oko, by w centrum miasta wyczarować zalew z żaglówkami i gromadką beztroskich letników.

Na Biskupinie znajduje się filmowa willa le Trou, do której klubowicze podchodzili niczym Eda i Franz, czyli niewielkimi grupkami i z pozornym brakiem zainteresowania obiektem. Udało się ustalić, że filmowcy pracowali nie tylko wokół domu, ale i w jego wnętrzu. Nie było jednak mowy o wejściu na teren posesji, ponieważ właścicielka ma niemiłe wspomnienia związane z serialem wszech czasów. Tuż po zakończeniu zdjęć do odcinka „Hasło” obiekt został okradziony, a zazdrośni mieszkańcy okolicznych posesji jeszcze długo dręczyli właścicielkę, nazywając filmowy domek „niemieckim burdelem”. Willa le Trou tonie w zieleni, ze ściany frontowej znikły okiennice, wymieniona też została bramka (zachowano oryginalny kształt krat).

Swojczyce są miejscem realizacji kilku scen do odcinka „Akcja – «Liść dębu»”. Znajduje się tam most Bolesława Chrobrego, który zaminowany został na rozkaz generała Pfistera. W trakcie pobytu w filmowym plenerze przywołane zostały dwie „sceny sklejkowe” ze wspomnianego odcinka: na początku tej filmowej noweli generał Pfister patrzy z krużganka zamku w Pieskowej Skale na znajdujący się we Wrocławiu most, a w jej finale – opuszczając zamek w Pieskowej Skale, wychodzi z Klossem w łódzkich Łagiewnikach i ponownie spogląda na wrocławski most. Prawdziwa magia filmu! Niestrudzony rekonstruktor stawkowych ujęć, czyli Grzegorz z Kielc postanowił zaminować filmowy most. Z braku ładunków wybuchowych wykorzystał atrapę... granatu ręcznego. Dzięki temu most nadal łączy brzegi Odry.

Lądowo-rzeczna sobota to przejażdżki tramwajami po mieście, rejs statkiem po Odrze i przede wszystkim całodzienny spacer po stawkowych plenerach. Na początek ciąg doskonale rozpoznawalnych miejsc i obiektów z odcinka „Zdrada”, czyli siedziba Müllera i jego podwładnych z Gestapo (gmach dyrekcji PKP – Polskich Linii Kolejowych przy ul. Joannitów 13), dworzec Berlin Ostbahnhof (peron I i boczne wyjście z budynku dworca Wrocław Główny przy ul. J. Piłsudskiego 105), centrala Abwehry (Pałacyk przy ul. Kościuszki 34), Stadttheather, czyli miejsce występów Christin Kield (Teatr Lalek przy pl. Teatralnym 4) i lokal „Pod Złotym Smokiem” (restauracja hotelu Monopol przy ul. H. Modrzejewskiej 2). Bliskość tych obiektów pozwoliła na wysnucie nie po raz pierwszy wniosku, że kryterium doboru danego pleneru była nie tylko jego zgodność z założeniami scenariusza i oczekiwaniami reżysera, pewną rolę odgrywały również względy praktyczne (położone w bliskiej odległości miejsca zdjęciowe ułatwiały pracę kierownictwu produkcji i członkom ekipy). Trwający remont Dworca Głównego PKP uniemożliwił zobaczenie peronu I, który w tej chwili de facto nie istnieje. W zastępstwie zatem spenetrowany został bliźniaczy peron III (sąsiedni peron II jest obecnie niedostępny dla pasażerów i najprawdopodobniej w niedługim czasie podzieli los peronu I). Istnieje obawa, że zakończeniu remontu stawkowy peron I bezpowrotnie straci filmowy charakter – wystarczy wymiana płytek chodnikowych i charakterystycznej budki dyżurnego ruchu. Stawkowego wyglądu nie straci raczej boczne wyjście z dworca, skąd Fritz Schabe odjechał w towarzystwie Christin Kield, gdyż nad obiektem z połowy XIX wieku czuwa konserwator zabytków. Miejsce to zalśni zapewne nowym blaskiem, podobnie jak stało się w przypadku Teatru Lalek czy hotelu Monopol. W tym ostatnim nie podjęto poszukiwaczy filmowych plenerów zgodnie z regułami staropolskiej gościnności. Menedżerka nie kryła niezadowolenia, że tak liczna grupa weszła na parę chwil do świątyni gastronomicznej i siłą wzroku wyprosiła stawkologów. Incydentów nie było, zmieniony nie do poznania lokal został opuszczony. Nad poprawą obyczajów pracują już chłopcy Müllera.

Droga na przystań statków pasażerskich wiodła przez centrum miasta. Po drodze obserwowali przechodniów mali agenci, zwani pieszczotliwie krasnalami, stragany jarmarczne przywoływały na myśl klimat bazaru z odcinka „Café Rose”, a niepowtarzalna atmosfera byłego więzienia bezwiednie kojarzyła się z kpiącym wyrazem twarzy dentysty Jana Sokolnickiego podczas przesłuchania w gabinecie Geibla albo niefartowną podróżą Joanny Perkowskiej. Rekonesans zakończył się na przystani, gdzie w cieniu drzew oczekiwaliśmy na wejście na pokład – niczym Georg na Klossa. Rejs nie stanowił banalnego relaksu, członkowie siatki otrzymali zadanie sprawdzenia, czy letnisko w Arnswalde nadal jest miejscem spotkań osób pozostających w kręgu zainteresowania kontrwywiadu. Okazało się, że po bombardowaniu makiet w zakładach profesora Porschatta miejscowość ta przestała być atrakcyjna dla Anglików. Czujne oko klubowego fotografa udokumentowało natomiast spotkanie agenta von Stirlitza z łączniczką w dyskretnym miejscu nad Odrą.

Najbardziej stawkowy rejon Wrocławia to Ostrów Tumski, gdzie sfilmowany został niemal każdy zakątek. Nakręcono tutaj szereg scen do odcinków „Hasło”, „Akcja – «Liść dębu»” i „Poszukiwany gruppenführer Wolf”. Przez most Tumski wjeżdża motocykl, którym poruszają się gen. Willmann i kpt. Kloss, a nieco później – oddziały amerykańskie, koło figury św. Jana Nepomucena czołgistów płk. Litzkego zatrzymał brak paliwa, na tyłach kościoła św. Krzyża zainscenizowano więzienie w Saint Gille, skąd obity zostaje „Bogdan”, róg pl. Kościelnego i ul. katedralnej to Adolf Hitler Strasse z odc. „Akcja – «Liść dębu»”, siedziba arcybiskupa to Stadtkommandantur z odc. „Poszukiwany gruppenführer Wolf”, nieco dalej – również na ul. Katedralnej – Kloss pyta młodzieńca z Hitlerjugend o drogę na Bunzlaustrasse, na tyłach Ogrodu Botanicznego agent J-23 zmierza w mundurze wyjściowym do domku Tomali, przy pl. Katedralnym 16 mieści się mieszkanie Weissa, a Kloss po niewpadnięciu w kocioł ucieka przez bramę kluskową. Lokal przy Bunzlaustrasse 28 był zatem wymarzonym miejscem do wręczenia certyfikatów dla członków siatki, którzy przez dwa dni wędrowali po stawkowym Wrocławiu. Klubowicze odebrali je z rąk Bogdana, głównego organizatora spotkania, przewodnika po filmowych plenerach i jednocześnie szefa siatki odbitego chwilę wcześniej z więzienia w Saint Gille, oraz Grzegorza z oddziału „Bartka” (hasło „Kielce”). W serialowym plenerze upublicznione zostały dwie ostatnie niespodzianki: Grzegorz zaprezentował ufundowany przez siebie roll up klubowy, a Bogdan sprezentował stawkowiczom teczki klubowe, w których można przechowywać certyfikaty i inne dokumenty.

Ostatnim plenerem na trasie filmowej wędrówki był ogród zoologiczny z odcinka „Bez instrukcji”. Nie było łatwo, bowiem żyrafy zmieniły miejsce stacjonowania i udawały, że ze „Stawką większą niż życie” nie mają nic wspólnego. Na ich dawnym wybiegu ulokowano osiołki i marabuta. W znanym z ekranu miejscu postawiono nowoczesne ławki, natomiast te klasyczne, serialowe przeniesiono w inne punkty ogrodu. Nie zmyliło to jednak czujnych członków siatki, którzy w mgnieniu oka je namierzyli i sprawdzili, czy łącznik nie zostawił wiadomości. Marek z dużą wprawą pokazał klubowiczom trasę, którą przebył Kloss, wskazał skąd nadszedł Lohse ze swoimi tajniakami i wyjaśnił, że wybudowany niedawno wybieg wilków przecina trasę Klossa od słynnej ławki przed wybiegiem żyraf do budynku, w którym mieszkają obecnie hipopotamy. Udało się również ustalić, że ekipa filmowa wjechała na teren ogrodu przez bramę położoną nieopodal wybiegu niedźwiedzia brunatnego.

Postscriptum do stawkowej wycieczki stanowiła kawa z cukrem i uśmiechem w kawiarence położonej w Rynku, naprzeciw Klubu Związków Twórczych, w którym latem 1968 roku odpoczywała ekipa filmowców pod wodzą Andrzeja Konica. Ponadto w największym z hotelowych pokojów odbywały się wieczorne seanse. Wrocławskie odcinki obejrzane w klubowym gronie? Bezcenne!

Pobyt w stawkowym Wrocławiu z pewnością można zaliczyć do udanych, pełnych wrażeń, z niepowtarzalnym klimatem filmowo-klubowym. Nikt nie liczy na ordery, w końcu nie takie rzeczy robi się dla sprawy. Jakby powiedział Geibel: „Tylko bez partykularyzmu, moi panowie...” Do zobaczenia zatem w stawkowym Trójmieście!

Fotorelacja z naszego pobytu w stawkowym Wrocławiu znajduje się tutaj.

© 2019 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Projekt strony: Hyh - tworzenie stron.