Forum » Wokół serialu » Zdjęcia, inne materiały
248 postów   23 24 25
Autor Zdjęcia, inne materiały
manager

W artykule „Śmierć męża złamała jej serce”, opublikowanym w miesięczniku „Retro” (nr 11/2017), wykorzystane zostały bez podania źródła wypowiedzi Ireny Karel ze spotkania z Klubem Miłośników Stawki i obszerne fragmenty tekstu Bogdana Bernackiego o spotkaniu z aktorką. Wspominane materiały zostały zamieszczone w czerwcu 2016 roku naszej stronie internetowej: http://www.stawkologia.pl/11062016-spotkanie-z-irena-karel,d295.html.


(po kliknięciu w miniaturkę otworzy się plik większego formatu)

Po ukazaniu się artykułu w miesięczniku „Retro” autor tekstu z naszej strony internetowej wystąpił do redakcji pisma o wydrukowanie w najbliższym numerze informacji o pochodzeniu materiałów wykorzystanych w artykule „Śmierć męża złamała jej serce”. Wyjaśnienie i przeprosiny zamieszczono w numerze 2/2018:



Dla autorów materiałów opublikowanych na stronie Klubu Miłośników Stawki źródłem satysfakcji jest traktowanie ich tekstów, analiz i opracowań jako materiałów eksperckich. Z publikacji zgromadzonych na naszej stronie internetowej korzystają autorzy tekstów zamieszczanych w książkach, gazetach, czasopismach i w Internecie. Przypominamy, że artykuł 34. Ustawy z 4 lutego 1994 roku o prawie autorskim i prawach pokrewnych nakłada na autorów i wydawców korzystających z cudzych materiałów obowiązek podania imienia i nazwiska twórcy oryginalnej publikacji oraz źródła, z którego cytowany lub omawiany materiał pochodzi:

Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła. Podanie twórcy i źródła powinno uwzględniać istniejące możliwości. Twórcy nie przysługuje prawo do wynagrodzenia, chyba że ustawa stanowi inaczej.

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

14-02-2018 19:45

A79

W tekście „»Człowiek, który podniósł kamień«, czyli historia największej operacji kontrwywiadu PRL” (Ale Historia, 19 marca 2018), nieudolny podwójny agent CIA w polskim wojsku, niejaki Andrzej Badowski, scharakteryzowany jest w następujący sposób:
(…) nadużywał alkoholu i zbierał nagany (co pomogło WSW [kontrwywiad wojskowy PRL – A79] zwerbować go na tajnego współpracownika). Poza tym lubił grać w pokera i ubierać się w Peweksie. Jak odnotowano później w śledztwie, jego ulubione seriale to „Stawka większa niż życie” i „Siedemnaście mgnień wiosny” o radzieckich szpiegach w hitlerowskiej armii.

W ostatnim zdaniu dźwięczy jakieś protekcjonalne przekonanie, że sympatia do Klossa i Stirlitza to objaw niedojrzałości emocjonalnej. Pewnie byłoby to prawdą, gdyby miała to być jedyna pobudka do podjęcia działalności szpiegowskiej, ale tego autor tekstu, ciekawego skądinąd, nie sprecyzował (on, lub prowadzący śledztwo).

dla zainteresowanych: tekst źródłowy, analiza materiałów szpiegowskich z tej m.in. sprawy oraz film szkoleniowy wywiadu PRL.

------

Ba! Gdybym ja był niedyskretny…

04-04-2018 21:30

BoBer

Reżyser Jacek Butrymowicz: Nie jestem ofiarą systemu. Zamiast w PRL-u kręcić filmy, mogłem przecież pracować w PGR-ze
wywiad
Jacek Szczerba
„Gazeta Wyborcza” / „Duży Format” / 11 czerwca 2018 roku


Scena z serialu 'Śmieciarz' w reż. Jacka Butrymowicza (Fot. Romuald Pieńkowski/Filmoteka Narodowa)

(…)

Później pracował pan przy „Stawce większej niż życie”, zarówno z Morgensternem, jak i z Andrzejem Konicem.

– Kuba spotkał mnie w SPATiF-ie: „Co robisz?”. „Nic”. „To przyjdź”. W „Stawce…” poprawiałem dialogi. A na planie byłem tym od wojska, od broni, od historii. Zwróciłem reżyserom uwagę, że niemieckie patrole na ulicach były nie trzy-, tylko dwuosobowe. SS od 1938 roku nosiło mundury w kolorze feldgrau, czyli szarości polowej, wcześniej mieli czarne. Dlatego gdy w garderobie zobaczyłem czarny mundur dla Emila Karewicza, zrobiłem awanturę.

„Stawka…” powstawała zgodnie z terminami. A trzeba pamiętać, że technika była wtedy inna. Lampa ważyła 100 kg. Operator czasem przestawiał ujęcie godzinę. Wolno było zrobić tylko cztery duble, więcej oznaczało kosztowne przekroczenie budżetu.

Naprawdę żadnych komplikacji?

– Nie, poza tym, że z Morgensternem złapaliśmy świerzb. Od wózkarza, przez opieranie się o rączkę jego wózka z kamerą. Mieszkałem wtedy w Łodzi na stancji, nie mogłem się przyznać. Lekarz przepisał mi śmierdzącą, szarą maść. Miałem zwolnienie lekarskie na cztery dni. Po dwóch dzwoni Mieczysław Wajnberger, kierownik produkcji: „Panie Jacku, dlaczego nie jest pan w pracy?”. „Panie Mieczysławie, mam świerzb”. „Ja na Syberii też miałem świerzb”. „Jak kogoś zarażę, będzie na pana”. Nie zaraziłem.

Później byli „Kolumbowie” (1970), których Morgenstern uważał za swój najlepszy serial.

– Gospodyni mojej stancji w Łodzi miała telefon. Morgenstern zadzwonił, żebym przyjechał do Warszawy do „Kolumbów”. Powstaniem interesowałem się od dziecka. Mam pierwsze wydanie „Kolumbów” Bratnego kupione na dworcu w Częstochowie, gdzie czekałem na jakiś pociąg. Łzy kapały mi na książkę, gdy ją czytałem.

Kuba lubił pieścić ujęcia z aktorami – tutaj twarzyczka bliżej, tu dalej. A ja lubię batalistykę. I tak się podzieliliśmy, że ja robiłem walki. Mieliśmy czterech konsultantów z Batalionu „Zośka”, wszyscy już nie żyją.

Robiłem z pasją to, co lubię, nie czując przy tym presji odpowiedzialności, która spadała na Kubę. Pracowaliśmy w atmosferze roku 1968, a Kuba, jak wiadomo, był Żydem. Na szczęście jego wpływowy przyjaciel Roman Bratny roztoczył nad nim parasol ochronny. Ale i tak ostatniego tomu „Kolumbów”, dziejącego się po wojnie, nie pozwolono sfilmować. Podczas kolaudacji, na której zasiadł cały sztab partyjny, przypieprzyli się tylko do końcowej sceny, gdy Zygmunt, grany świetnie przez Jana Englerta, wchodzi do Wisły, a na jej drugim brzegu panuje ciemność. Chcieli, by podkreślić, że tam stacjonowali Rosjanie. Musieliśmy dołożyć jakieś światła, okrzyki: „Czekamy, płyń!”.

Z Morgensternem był pan też przy „Polskich drogach” (1976).

– Tylko przy części. Dostałem scenariusze 11 odcinków pióra Jerzego Janickiego. W pierwszym odcinku grupa ułanów prowadzona przez Karola Strasburgera plącze się po Polsce we wrześniu 1939 roku. Spotykają krytą furmankę, którą jedzie dwóch żołnierzy, i ważny facet mówi głośno, że przewożą tajne akta. Istne kuriozum. Napisałem ten wątek na nowo.

Mój ojciec, przedwojenny bankowiec z Torunia, we wrześniu 1939 roku wiózł walory bankowe na wschód. Dostali się pod bombardowanie niemieckie. Bomba trafiła w mydlarnię, więc ojciec był cały w mydle. Druga walnęła w wagon, którym przewożono zapasy jednego znaczka pocztowego – żółtego, jednozłotowego, z serii historycznej. Ja po wojnie zbierałem znaczki. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego cała ta seria leży w granicach moich możliwości finansowych, a ten jeden żółty znaczek nie.

W „Polskich drogach” rulony z nierozciętymi znaczkami przerobiłem na rulony z nierozciętymi banknotami. Gdy pod koniec lat 80. kręciłem „Virtuti”, też o wrześniu ’39, waliłem głową w ścianę: „Po coś, idioto, dał ten pomysł do Polskich dróg . Tu byłby idealny”.

Przez lata pracował pan z Passendorferem.

– Lubił, żeby wszystko szło gładko. Był bezkonfliktowy. Gdy kręcił „Kierunek Berlin” (1968) i „Ostatnie dni” (1969), miał czworo asystentów, którzy ustawiali mu sceny bitewne.

Do „Zabijcie czarną owcę” znalazłem mu Marka Frąckowiaka, wtedy studenta pierwszego roku. Dobrze zagrał Tymona, wiecznego outsidera. Miałem wtedy taki zwyczaj, że przyjeżdżałem do Szkoły Teatralnej, siadałem w barze albo na schodach i przez 2-3 godziny obserwowałem przychodzących, jak się zachowują, czy koledzy się do nich garną. Tak odkryłem Jerzego Trelę. Dałem mu epizod w „Stawce…”. Strzela do Klossa. Zwróciłem mu uwagę, żeby nie zamykał oczu przy strzelaniu. W „Kolumbach” zagrał braci bliźniaków. W „Janosiku” wziąłem go na zbójnika. Tam można było zarobić – za jeden dzień zdjęciowy dostawało się 500-700 zł. Jak się miało 120 dni, wychodziła kupa kasy. Jerzy Bińczycki grał w „Janosiku” halabardnika – przez 35 dni stał na bramie w Pieskowej Skale. Trela dostał ponad 100 dni, ale wtedy Konrad Swinarski zaproponował mu Gustawa-Konrada w „Dziadach”. Anulowali umowę Treli, trzeba było tylko zabić graną przez niego postać.

„Janosik” to były trudne zdjęcia w plenerze. Wspinaczka z kamerą na Nosal. Jak człowiek wracał z planu, zmęczony walił się na wyro. No i alkohol przez te dziewięć miesięcy był mocno w użyciu.

(…)

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

11-06-2018 09:45

manager

W sierpniowym numerze miesięcznika „Retro” opublikowany został tekst „Emil Karewicz. Porwanie do wojska rozdzieliło go z żoną”, który przygotowany został na podstawie autobiografii aktora „Moje trzy po trzy”, wydanej w 2013 roku przez wydawnictwo Melanż.


(po kliknięciu w miniaturkę otworzy się plik większego formatu)

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

22-08-2018 11:00

manager

Dziennik „Polska. The Times” w numerze z 8 października 2018 roku zamieścił tekst Dariusza Rekosza „To już 50 lat z Hansem Klossem”:


(po kliknięciu w miniaturkę otworzy się plik większego formatu)

------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

09-10-2018 10:00

manager

W „Nowinach. Gazecie Codziennej” z 12–14 października 2018 roku ukazał się tekst Cezarego Kassaka „50 lat Hansa Klossa. W Stawce grali także aktorzy z Podkarpacia”:


------

„Piąstkę to ty masz nie najgorszą, Hans…”

15-10-2018 20:30

BlackFish


Magazyn "TeleTydzień" numer 40 z 1/10/2018 strona 96

------

19-10-2018 22:44

marekdp

------

08-11-2018 18:39

248 postów   23 24 25
© 2018 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: strony.gliwice.pl.