Forum » Wokół serialu » Nawiązania do Stawki w literaturze i filmie
108 postów   9 10 11
Autor Nawiązania do Stawki w literaturze i filmie
EwaB

Czytałam sobie (a właściwie słuchałam bo to był akurat audiobook) książkę Piotra Pustelnika, polskiego himalaisty, pt. "Ja Pustelnik". Właśnie bohater zabierał się za zdobywanie Mt Everestu, i oto co słyszę:

------

... Świetna herbata, no ale muszę już iść ...

10-03-2019 23:19

jhbsk

Najnowsza książka Ryszarda Ćwirleja – Ostra jazda zawiera, tak jak poprzednie, drobne nawiązanie do Stawki:

------

– Hezké počasí.
– V loni touhle dobou pršelo.
– Déšť se sněhem.

27-05-2019 14:04

A79

Gabriel Michalik, „Kaszpirowski. Sen o wszechmocy”, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2020.
→ link
Rozdział XVI
MIĘDZY JAŁTĄ A SZCZĘKAMI
Miałem niespełna piętnaście lat, gdy 4 czerwca 1989 roku wyborami do ostatniego Sejmu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej zaczęła się w moim kraju ta epoka, której jednym z symboli stał się Anatolij [Kaszpirowski]. Sekwencje zdarzeń mojego prywatnego początku III Rzeczpospolitej się mieszają. Pierwszy zwiastun (bardzo „pierwszy”, może nawet zerowy; Encyklopedia Teatru Polskiego podaje, że chodzi o jesień 1984) to spektakl Jałta napisany przez Ryszarda Frelka na podstawie protokołów konferencji, która na czterdzieści lat określiła pożałowania godną sytuację mojego kraju. (…)
W Jałcie w rolę Churchilla wcielił się Janusz Zakrzeński, w Roosevelta – Stanisław Mikulski; Stalina zagrał mój ojciec [Stanisław Michalik – dop. A79]. Scenografię i kostiumy ograniczono do minimum. Ojcu dano fajkę, Chruchillowi – cygaro; Roosevelta rekwizytor wwiózł na wózku inwalidzkim. Sensacja! Kloss, symbol sprawności fizycznej, jako inwalida?! Zanim jednak miłośnik Stawki większej niż życie zdołał nie tyle zredukować, ile w ogóle odczuć dysonans poznawczy, Stanisław Mikulski wstawał z wózka i już po chwili rozsiewał czar wygimnastykowanego ciała sportsmena i leniwej obojętności na sprawę polską, którą ojciec mój, pykając dobrodusznie z fajki z autentycznym tytoniem Amphora, spychał w totalitarny niebyt. (…)
Spektakl ten wystawiono, by przypomnieć, że nie tylko Sowieci skazali nas na los pariasów, że Churchill i Roosevelt co najmniej umyli ręce, gdy Stalin robił z Polską, co chciał. Grano więc Jałtę, żeby odebrać nadzieję.


źródło: instagram.com/full_frontal_pisula

------

Ba! Gdybym ja był niedyskretny…

23-03-2020 15:05

BoBer

Słów kilka o nawiązaniu do literatury w „Stawce” i o dwóch wybitnych poetach – niemieckim i polskim



– „Byłem już rozpaczy blisko. Czułem, że mi sił już brak”...
– To Heine. Ty cytujesz Heinego?
– Rzeczywiście. Zostało mi w głowie chyba jeszcze ze szkoły.
– Uczyłeś się tych wierszy?
– A ty skąd je znasz?
– Mama lubi Heinego.
– To bardzo źle?
– Nie wiem. Wiesz, czasami wydajesz mi się jakiś dziwny, jakiś zupełnie niepodobny do tego Hansa, którego pamiętam. Do Hansa z fotografii.

To fragment rozmowy Edyty Lausch i Hansa Klossa z odcinka „Edyta”. Zapewne nie tylko mnie od zawsze intrygował ten cytat z wiersza Heinricha Heinego. Trudność w dotarciu do wykorzystanego w serialu tłumaczenia powodowała, że powątpiewałem wręcz, czy na pewno jest to fragment wiersza niemieckiego poety. Przekonałem się jednak po raz n-ty, że realizatorzy „Stawki większej niż życie” zadbali o każdy detal – i w warstwie wizualnej, i w warstwie słownej.

Zgłębiając wątki związane z filmami wrocławskimi, ustaliłem wraz z Małgorzatą Urlich-Kornacką – niezawodną germanistką, że „Salę samobójców” Jana Komasy otwiera pieśń Franza Schuberta „Der Doppelgänger” („Sobowtór”) do słów Heinricha Heinego. Co za traf – Heine! Podrzuciłem zatem koleżance dwuwiersz ze „Stawki” z prośbą o sprawdzenie, czy nie pasuje do któregoś z utworów poety. I Małgosia błyskawicznie podsunęła mi wiersz „Anfangs wollt ich fast verzagen”:

Anfangs wollt ich fast verzagen,
Und ich glaubt, ich trüg es nie;
Und ich hab es doch getragen -
Aber fragt mich nur nicht, wie?

Wydany został w 1827 roku w tomiku „Buch der Lieder”, czyli „Księga pieśni”.



W dosłownym tłumaczeniu wiersz Heinego brzmi tak:

Początkowo myślałem, że zawiodę
Myślałem, że nie dam rady (tego unieść)
Ale dałem radę (uniosłem to)
Nie pytajcie mnie jak.

Ciepło, ciepło... coraz cieplej! Przetrząsając sieć, trafiłem na literacki przekład Stanisława Łempickiego:

Zrazu szał się zmysłów imał:
Nie przeniosę – sił mi brak!
No i przecieżem wytrzymał –
Ale mnie nie pytaj: jak?

Ciepło, ciepło, ale... to jeszcze nie jest to! Pół dnia poszukiwań nie przyniosło rezultatów. Z pomocą przyszedł mi Modrzew, który bezbłędnie ustalił, że autorem tłumaczenia fragmentu wiersza Heinricha Heinego z odcinka „Edyta” jest Julian Tuwim! Wiersz został opublikowany w „Gazecie Łódzkiej” z 31 marca 1917 roku.



Gdyby Edyta nie przerwała Hansowi, usłyszałaby ten czterowiersz w całości:

Byłem już rozpaczy blisko,
Czułem, że mi sił już brak,
Ale jednak zniosłem wszystko,
Nie pytajcie tylko – jak?


Panna Lausch oburzyła się, że Kloss cytuje Heinego – niemieckiego poetę pochodzenia żydowskiego doby romantyzmu, którego książki palono w III Rzeszy na stosie. „Edyta” to zresztą jedyny odcinek serialu, w którym wspomina się o zagładzie Żydów (podczas przesłuchania Schneider mówi Brunnerowi o napadanie bandyckim, który miał miejsce wkrótce po oczyszczeniu miasta z miejscowych Żydów).



Heinrich Heine był wręcz polonofilem. Podróżował m.in. po Wielkopolsce, interesował się tym, co polskie i utrzymywał kontakty z Polakami, co podkreślają autorzy „Encyklopedii PWN”:

Żywe związki poety z Polską wynikały z datujących się od czasów studenckich znajomości i przyjaźni z Polakami oraz z zainteresowań polską polityką, kulturą i sztuką. Postawie tej dał Heine wyraz w szkicu „O Polsce” (1823, wydanie polskie 1913), w którym opisał wrażenia z wizyty w Poznańskiem. W innych utworach, np. w relacji z paryskiej wystawy „Französische Maler” (1831), pamflecie o Ludwigu Börne (1840), wypowiedział się o różnych aspektach powstania listopadowego 1830–31, a w balladzie „Dwaj rycerze” ze zbioru „Romancero” – o polistopadowych emigrantach w Paryżu. Utrzymywał kontakty z przedstawicielami kultury polskiej, przede wszystkim z F. Chopinem.

W jego satyrycznej balladzie „Dwaj rycerze” („Zwei Ritter”) znalazły się m.in. odwołania do postaci historycznych i nacechowane pejoratywnie neologizmy, np. Crapülinski, czyli Krapiliński (franc. crapule to rozpusta), Waschlapski, czyli Waszlapski (niem. Waschlappen to niedorajda, safanduła).



Oto końcowa część tego tekstu – w oryginale i polskim przekładzie:

Ihm erwiderte Waschlapski:
»O du bist ein treuer Schlachzitz,
Denkest immer an der Heimat
Bärenpelz und Katzfellnachtmütz'.

Polen ist noch nicht verloren,
Unsre Weiber, sie gebären,
Unsre Jungfraun tun dasselbe,
Werden Helden uns bescheren,

Helden, wie der Held Sobieski,
Wie Schelmuffski und Uminski,
Eskrokewitsch, Schubiakski,
Und der große Eselinski«.

***

Na to rzecze mu Waszlapski:
„W tobie szczera krew szlachcica.
Zawsze w sercu twym – ojczyzny
Szuba, szlafrok i szlafmyca.

Jeszcze Polska nie zginęła,
Rodzą nam z pomocą bożą,
Prócz małżonek i dziewice,
Bohaterów nam przysporzą.

Bohaterów jak Sobieski,
Jak Umiński i Szelmowski,
Eskrokiewicz i Szubialski,
I ten wielki Osiołowski”.

Ponad sto lat później do tego tekstu Heinricha Heinego nawiązał Julian Tuwim. W roku 1934 opublikował wiersz pt. „Heine”, w którym drwił z endeków:

Wasilewski und Pieńkowski
Polen aus der Endekei
Klną mnie z racji krwi żydowskiej
Głównie zaś z powodu j…

Że jak ongi dieser Heinrich
Wiersze pisać śmiem ganz Gut
I że jest im bardzo peinlich
Że po polsku schreibt der Jud

Und mit einem Hitler-Hering
Zagryzając wódzi haust
„Szkoda, że nie jestem Goering”
Szepnął lieber Stanislaus.

Und der Sigismund der alte,
Dla tej myśli żywiąc kult,
Szepnął „Lieber Arjat! Warte!
Wird schon kommen. Nur Geduld!

Wierszen werben nur wir schreiben:
Ich und du und Nowaczyński
Der Kozicki, der Rybarski
Und der grosse Rembieliński

Viktoria Korb zauważyła w swoim eseju:

Heinego i Tuwima łączyły bowiem antysemickie ataki na nich, z tego powodu Heine nawet opuścił Niemcy. Z kolei Tuwim szarpał się m.in. z owym Adolfem Nowaczyńskim, znanym pisarzem endeckim, w dużo zabawniejszy sposób (polska spolegliwość!) – czyli satyrą. Z kolei ów Nowaczyński, współpracownik pism antysemickich, chętnie przebywał w towarzystwie swych wrogów rasowych i ukuł nawet aforyzm: „Z Żydami trudno, bez Żydów nudno”.

Julian Tuwim jest powszechnie znany we współczesnej Polsce, natomiast Heinricha Heinego znają i doceniają nieliczni. Bartek Dobroch, publicysta „Tygodnika Powszechnego”, zauważył:

Heinego za życia nieustannie tępiono. Za pochodzenie, odważne poglądy, trudną, hermetyczną poezję. Podobnie jak Norwid nie doczekał uznania. Nawet po śmierci niszczono go i lekceważono. Hitler próbował wymazać z pamięci Niemców nazwisko pisarza żydowskiego – paląc na stosie jego książki. Nie udało mu się jednak usunąć ze zbiorowej świadomości (i tożsamości) typowo germańskich utworów Heinego, w Trzeciej Rzeszy wydawano więc „Lorelei” jako anonimową balladę ludową.

W Polsce Heinego „utrupiono” przez brak zainteresowania, lekceważenie i fatalne przekłady. Miał jednak i nadal ma w naszym kraju wiernych wielbicieli. Stiller napisał o nim: „Stał się dla mnie tym, czym dla innych Biblia lub Mickiewicz”. Władysław Bartoszewski – odbierając w 1996 r. w Düsseldorfie Nagrodę Heinego – opowiadał okupacyjną historię, gdy niemiecki policjant przeszukując jego mieszkanie, natrafił na tom Heinego, ale nazwisko poety nic mu nie mówiło. „Ci ludzie, a raczej ich nauczyciele nie należeli do naszej Europy, do Europy Heinego, ani do Europy młodego polskiego studenta, którym wtedy byłem” – komentował Bartoszewski.

Andrzej Szczypiorski w ostatnim eseju, opublikowanym pośmiertnie w „Gazecie Wyborczej” napisał: „Ponieważ trochę już pożyłem, to naczytałem się sporo książek. Wśród tych lektur Heine zajmuje miejsce szczególne. Myślę, że warto, by inni też go dzisiaj czytali. Uważam, że był bardzo wielkim pisarzem, wniósł do mojej wiedzy o świecie element niepokoju, niepewności i bolesnego wahania”
.

Zachęcam do sięgania po liryki Heinricha Heinego. Duży wybór ich polskich przekładów znajduje się m.in. tutaj.



***

Za pomoc w postawieniu kropki nad i bardzo dziękuję Małgosi i Irkowi.

------

— Kto panu to mówił? — Mój przyjaciel Teodor. — Pański przyjaciel ma dobre informacje.

24-03-2020 11:30

A79

Wspaniały tekst, który powstał z wrażliwości na każdy detal serialu. Dziękuję!

------

Ba! Gdybym ja był niedyskretny…

24-03-2020 15:44

tomekmec
Bardzo dobry i głęboki tekst. Z jednej strony wielki "szacun" dla autora tak pogłębionej analizy, a z drugiej po raz kolejny dla twórców Stawki za aż taką dbałość o szczegóły.

------

Z pieknymi kobietami należy postępować umiejętnie.

25-03-2020 11:35

Modrzew

Heinrich Heine w dubbingu
Zainspirowany pięknym artykułem Bogdana, postanowiłem dołożyć kolejną cegiełkę do historii Heinricha Heinego w serialu „Stawka większa niż życie”. Niniejsze opracowanie nie ma ambicji naukowych. Poniższy tekst nie był konsultowany z językoznawcami lub innymi naukowcami i powstał jedynie dzięki intuicji autora, który w związku z tym prosi o wyrozumiałość, a wszelkich krytycznych uwag nie odbierze jako atak na swoją osobę.

Do tej pory ustalono, że serial „Stawka większa niż życie” został udźwiękowiony w następujących językach: czeskim, węgierskim, niemieckim i rosyjskim. W pierwszych trzech przypadkach jest to klasyczny dubbing, natomiast rosyjska wersja to tzw. translacja Gawriłowa, czyli mężczyzna (najlepiej dwóch) do kwestii męskich i kobieta (najlepiej dwie) do kwestii żeńskich oraz dziecko (najlepiej dziewczynka i chłopiec) do kwestii dziecięcych.
Zatem jak brzmiały strofy z Heinego deklamowane przez Hansa w tych językach?

Dubbing czeski (wersja z 2005 roku).
Twórcy czeskiej wersji nie wysilili się i przetłumaczyli wprost kwestię z wersji polskiej. Brzmi to (mniej więcej) tak:

Jsem se zoufalství blízko,
Cítil jsem, že chybí síly...

Mamy tutaj przekład, a w zasadzie tłumaczenie z Juliana Tuwima. Biorąc pod uwagę to, że ujęcie kiedy Edyta pada w ramiona Klossa jest bardzo łatwe do dubbingowania (nie widać twarzy Klossa) można było się wysilić i włożyć w jego (Klossa) usta wersy z jakiegokolwiek wiersza Heinego. Gdyby pokuszono się o czeską wersję Heinego, mogło to tak wyglądać:

Z prvu byl bych málem klesl,
lepšit smrt než zíti tak;

a pak jsem to přece snecl –
ale neptejte se jak!

Heinrich Heine, Kniha písní (przekład Ervín Špindler), druk i publikacja dr Ed. Grěgor, Praga 1873.

Dubbing węgierski (wersja dla telewizji węgierskiej, prawdopodobnie, dla telewizji węgierskiej z końca lat 60. lub początku 70. XX wieku).
W tym przypadku również nikt się nie wysilił. Producenci wersji węgierskiej też poszli po linii najmniejszego oporu i przetłumaczyli przekład Juliana Tuwima. W tym przypadku (jeszcze bardziej mniej więcej:) brzmi to tak:

Közel voltam a kétségbeesés,
Úgy éreztem, hogy nincs erőm...

Niestety, mimo długotrwałych poszukiwań, nie zdołałano odnaleźć w Internecie węgierskiego przekładu wiersza Anfangs wollt ich fast verzagen, który na pewno znajduje się w węgierskiej wersji Buch der Lieder, czyli Dalok könyve (przekład Endrődi Sándor), Lampel Robert (Wodianer F. i Synowie), Budapeszt, 1903 (z cyklu Biblioteka Arcydzieł).

Wersja rosyjska (wykonana w latach 90. XX w. na zlecenie Telewizji Rosyjskiej).
Wątek rosyjski przeszedł najszybciej, być może z tego powodu, iż język rosyjski znany jest autorowi najlepiej ze wszystkich przerabianych języków (czeski ledwie, ledwie; niemiecki trochę lepiej, a węgierski wcale:) Filmowy Kloss w rosyjskiej wersji zabrzmiał tak:

Я близ был отчаяние,
Мне не хватало сил...

Jakże ciekawiej mogło być, gdyby Kloss rzekł:

В тоске отчаянья, сначала
«Не перенесть мне!» думал я…

Вот перенёс же! сил достало!
Но как?.. Не спрашивай меня.

Przekład Александр Николаевич Яхонтов (Aleksander Mikołajewicz Jachontow).

Dubbing niemiecki (udźwiękowienie dla telewizji NRD, prawdopodobnie pod koniec lat 60. lub na początku lat 70. XX wieku).
Na zakończenie perełka. Jeżeli dotarliście do tego miejsca, spotka Was nagroda. W przypadku wersji niemieckiej nie trzeba było nic kombinować, tłumaczyć i przekładać. Niemcy mieli do dyspozycji gotowce. Twórcy z telewizji NRD wspięli się na wyżyny i Kloss wyrecytował słowa skreślone drzewiej przez Heinego. Oto co mówi Kloss:

Ich weiß nicht, was soll es bedeuten...
Kennst du das Lied das Gedicht?

Jak nie trudno zauważyć, nie jest to wiersz „Anfangs wollt ich fast verzagen”. Pierwszy wers to początek wiersza Heinricha Heinego „Die Lore-Ley” (znany także pod tytułem „Lied von der Loreley”), drugi to pytanie, które zadaje Edycie (Znasz tę pieśń, wiersz? lub po prostu Znasz to?), która szybko odpowiada Von Heine (To z Heinego lub To Heine).
„Die Lore-Ley” to piękny wiersz i grzechem byłoby nie zamieścić go tutaj.

Ich weiß nicht, was soll es bedeuten,
Daß ich so traurig bin;
Ein Mährchen aus alten Zeiten,
Das kommt mir nicht aus dem Sinn.

Die Luft ist kühl und es dunkelt,
Und ruhig fließt der Rhein;
Der Gipfel des Berges funkelt
Im Abendsonnenschein.

Die schönste Jungfrau sitzet
Dort oben wunderbar
Ihr gold’nes Geschmeide blitzet,
Sie kämmt ihr gold’nes Haar.

Sie kämmt es mit gold’nem Kamme,
Und singt ein Lied dabei;
Das hat eine wundersame,
Gewaltige Melodei.

Den Schiffer im kleinen Schiffe
Ergreift es mit wildem Weh;
Er schaut nicht die Felsenriffe,
Er schaut nur hinauf in die Höh’.

Ich glaube, die Wellen verschlingen
Am Ende Schiffer und Kahn;
Und das hat mit ihrem Singen
Die Lore-Ley gethan.

Jeszcze większym grzechem byłoby pominąć polską wersję tego wiersza.

„Lorelei”

Nie wiem, dlaczego tak smutno mi,
Smutek tak serce mi porze?
Czarowna pieśń zamierzchłych dni
W mej duszy zmilknąć nie może.

I szumi wiatr, zapada mrok
I cicho Renu mkną fale,
I widać gór urwistych szczyt
Odbity w rzeki krysztale.

Królowa róż z gwiaździstych niw
Siedzi na górze uroczej,
Złoty jej strój z oddali lśni,
Lśni złoty zwój jej warkoczy.

Grzebieniem z gwiazd czesze swój włos
I tęskną piosnkę zawodzi.
I dziwną moc ma pieśni dźwięk,
Jak dźwięk, co z niebios pochodzi.

Rybaka pierś tej pieśni ton
Dziwną tęsknotą przejmuje,
Nie baczy już na szczerby skał,
Tylko się w górę wpatruje.

Ach! lękam się, by rzeki toń
Rybaka nie pochwyciła.
Nieraz to już wśród Renu fal
Pieśń Lorelei uczyniła.

(przekład Aleksander Kraushar)

Na zakończenie fragment angielskich napisów dołączonych do polskiego wydania serialu na DVD:
I was near despair...
I felt my strenght depart me.
Oczywiście, jest to tłumaczenie oryginalnej polskiej kwestii Byłem już rozpaczy blisko... Wykorzystując jeden z wielu angielskich przekładów możemy przeczytać:
First, I thought, almost despairing,
This must crush my spirit now;

Yet I bore it, and am bearing-
Only do not ask me how.

Tak jak Bogdan, również zachęcam do zapoznania się z poezją Heinricha Heinego.

------

Nejlepší kaštany jsou na náměstí Pigalle. Zuzana je ráda jen na podzim.
No Hans, nie rozśmieszaj mnie!

29-03-2020 17:42

jhbsk

Dzięki, bardzo to ciekawe.

------

– Hezké počasí.
– V loni touhle dobou pršelo.
– Déšť se sněhem.

29-03-2020 18:20

108 postów   9 10 11
© 2020 Shen-Kun - Baca - BoBer. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Realizacja strony: strony.gliwice.pl.